poniedziałek, 24 marca 2014

Stosik marcowy

Zauważyłam, że w ostatnich miesiącach przybyło mi sporo literatury faktu, reportaży i kryminałów, za to bardzo mało tzw. "obyczajówki", a już literatury kobiecej tyle co nic. Korzystając z różnych promocji i wizyty w Polsce postanowiłam nadrobić braki, efektem czego jest poniższe stosisko, do którego, oczywiście zdążyłam się już dobrać :)


Od góry:

"Szkoła niezbędnych składników" Erica Bauermeister
"Obiecaj mi"Richard P. Evans
"Dziękuję za wspomnienia" i "Kraina zwana tutaj" Cecilia Ahern
"Dom na plaży" Sarah Jio
"Trucicielka" oraz "Tajemnica pani Ming" Eric Emmanuel Schmitt
"Magnolia" Grażyna Jeromin - Gałuszka
"Zorkownia" Agnieszka Kaluga
"Małgorzata Gutkowska - Adamczyk rozmawia z czytelniczkami Cukierni pod Amorem"
"Nie odchodź" Lisa Scottoline
"Sklep na Blossom Street" Debbie Macomber
"Młyn nad Czarny Potokiem" Anna J. Szepielak
"Testament Mamy" St John Greene
"Drwal" Michał Witkowski

Większość autorów w ten czy inny sposób znam, myślę więc, że obejdzie się bez zaskoczeń.

wtorek, 11 marca 2014

"Pan Ibrahim i kwiaty Koranu" Éric-Emmanuel Schmitt


Są takie noce, kiedy z różnych względów nie można zasnąć. Czasem przez chore dziecko, czasem przez natłok myśli, a czasem przez interesujący film lub książkę. Właśnie podczas jednej z takich nocy natknęłam się w TV na film pt.: "Pan Ibrahim i kwiaty Koranu", który spodobał mi się na tyle, że zaraz sięgnęłam po książkę, a raczej opowiadanie Érica-Emmanuela Schmitta, na podstawie którego film powstał.


Paryż, lata 60. XX wieku. Jedenastoletni żydowski chłopiec, porzucony przez matkę i niekochany przez ojca z którym pozostał, szuka akceptacji u innych. Chcąc oszukać despotycznego opiekuna i zaoszczędzić na prostytutkę z ulicy obok, która ma mu dać poczucie męskości, Momo podkrada jedzenie ze sklepu "starego Araba", pana Ibrahima. Z czasem nawiązuje się między nimi specyficzna nić porozumienia, prowadząca do autentycznej przyjaźni, która na zawsze odmieni życie obojga.


"Pan Ibrahim i kwiaty Koranu" jest moim zdaniem  jedną z lepszych historii Érica-Emmanuela Schmitta. Jest to przede wszystkim piękna opowieść o poszukiwaniu swojej tożsamości, wewnętrzynym dojrzewaniu i przyjaźni ponad podziałami. Ja akurat czytałam ją w wydaniu jak na zdjęciu obok, a więc książki pt.: "Opowieści o Niewidzialnym", dzięki czemu miałam potrójną dawkę emocji. Kto czytał już "Oskara i Panią Różę" czy też "Dziecko Noego" będzie wiedział co mam na myśli, a kto jeszcze nie czytał, temu gorąco polecam.



Jeśli chodzi o ekranizację książki, to reżyser (Francois Dupeyron) spisał się na medal, zwłaszcza obsadzając Omara Sharifa w roli tytułowego Pana Ibrahima. Wprost genialnie wcielił się on w postać starego muzułmanina, ukazującego Momo te dobre strony życia. Sam Momo (w tej roli Pierre Boulanger) niestety już tak nie zachwyca.


Niebawem będę miała okazję sięgnąć po kolejną, jeśli się nie mylę, najnowszą powieść Érica-Emmanuela Schmitta ("Tajemnica Pani Ming") i jestem szalenie ciekawa czy moje wrażenia będą równie pozytywne, czy może tak jak i w przypadku wielu innych autrów dojdę do wniosku, że z latami jakość przekłada się na ilość...

Éric-Emmanuel Schmitt










                                                            Autor: Michał Szyksznian


niedziela, 9 marca 2014

"Pensjonat wśród róż" Debbie Macomber

źródło
O Debbie Macomber słyszałam już wiele. Swego czasu autorka podbiła serca wielu polskich i nie tylko blogerek, więc w końcu i ja postanowiłam się przekonać  na czym polega jej fenomen. Wybór padł na "Pensjonat wśród róż", choć - ze względu na włóczkową tematykę - "Sklep na Blossom Street" stanowił mocną konkurecję ;)




źródło
Jo Marie Rose jest kobietą po przejściach. Kiedy los z niej zadrwił i w niecały rok po ślubie zabrał jej ukochanego męża Paula, długo nie może dojść do siebie. Po miesiącach cichego cierpienia czuje, że nadszedł czas na zmiany, choćby miejsca zamieszkania, gdyż poprzednie zbyt mocno przypomina jej ukochanego i nie pozwala zrobić kroku naprzód. Małe nadmorskie miasteczko Cedar Cove z pewnym pensjonatem do przejęcia okazuje się być idealnym miejscem na rozpoczęcie nowego życia...

Tak, wiem - kobieta pokrzywdzona przez los rzuca dotychczasowe życie i otwiera pensjonat ... mało oryginalna fabuła :) Jednak choć wątek ten jest siłą napędową całej powieści, to dużo ważniejszą rolę odgrywają w niej ludzie i motyw wybaczania - zarówno sobie, jak i innym.  
 
„Dziwne, jak czas zabliźnia rany, łagodzi je, tak jak woda spływająca po kamieniach stopniowo wygładza ich ostre krawędzie. Słusznie jest powiedziane, że czas jest najlepszym lekarzem (…).”*

Bohaterów w tej powieści mamy w zasadzie trzech - wspomnianą już Jo Marie oraz dwóch gości, którzy jako pierwsi przybywają do jej pensjonatu. Są to Abby Kincaid oraz Joshua Weaver. Każde z nich przybywa do Cedar Cove w innej sprawie i każdemu z nich przyjdzie zmierzyć się z własnymi demonami przeszłości. Niełatwe to będzie zadanie, ale tylko dzięki temu mogą odzyskać spokój ducha.

Muszę przyznać, że styl pisania autorki bardzo mi się spodobał. Jest on ciepły, nienachalny, bez zbędnych ozdobników. Nie ma tu za dużo lukru, wydarzeń nie z tej ziemi ani ludzi bez wad. Owszem, wartkiej akcji też nie znajdziemy, ale znane nam życiowe dylematy oraz sympatycznych bohaterów jak najbardziej. Jeśli oczekujemy solidnej, babskiej literatury, to  na pewno się nie zawiedziemy. Polecam jako miłą odskocznię.

*"Pensjonat wśród róż", Debbie MAcomber, Wydawnictwo Literackie, 2013, str. 169