piątek, 9 maja 2014

"Obiecaj mi" Richard Paul Evans


Kolejna książka z marcowego stosiku za mną.  
Lekka, kobieca, idealna na czas (około)świąteczny, bo akurat wtedy po nią sięgnęłam.
 
 Tytuł: Obiecaj mi
Autor: Richard Paul Evans
Wydawnictwo: ZNAK
Stron: 296 

Beth Cardall jest kobietą jak wiele innych - ma dom, męża, córeczkę i skromną pracę. Czuje się szczęśliwa i myśli, że tak już będzie zawsze. Jednak pewnego dnia wszystko rozsypuje się jak domek z kart. Córeczka zaczyna poważnie chorować, a mąż okazuje się być zupełnie innym człowiekiem, niż sądziła. Wtedy na jej drodze pojawia się pewien tajemniczy mężczyzna, który oferuje pomoc i sprawia, że Beth odzyskuje nadzieję na lepszą przyszłość. Dręczy ją jednak kilka pytań -  skąd on wie aż tyle o jej rodzinie i dlaczego chce jej pomóc? Jak chce dotrzymać obietnicy niemożliwej do spełnienia?

Myślę, że pana Evansa nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest to taka Nora Roberts/Daniel Steel w męskim wydaniu, z małą domieszką Erica Emmanuela Schmitta :) Lubię sięgać po jego książki, kiedy jestem czymś zmęczona lub zestresowana, bo łatwo przy nich wypocząć.

W "Obiecaj mi" autor porusza temat szeroko pojętej wiary - w siebie, w otaczających nas ludzi, a przede wszystkim w siłę wybaczania. Wszystko to, zgrabnie oplecione nutką magii, tworzy bardzo przyjemny klimat, dzięki czemu książkę czyta się błyskawicznie i ze sporym zaciekawieniem.
Sam pomysł na fabułę dość zaskakujący, nawet jak na pana Evansa. Jeśli ktoś lubi tajemnicze historie z siłami nadprzyrodzonymi w tle, na pewno się nie rozczaruje. Oczywiście, jak to często w lekturach tego typu bywa, nie brakuje też momentów przesłodzonych i lekko naciąganych, ale jest to dawka absolutnie znośna. Przynajmniej dla mnie :)
 
Choć Evans pisze książki lekkie i nieco naiwne, to z pewnością nie są one banalne. Ich wspólnym mianownikiem jest ciekawa historia, pozytywny przekaz oraz spora dawka kobiecych emocji, więc jeśli akurat tego w książce szukamy, to możemy ślepo sięgać po którąkolwiek z jego pozycji. Natomiast jeśli szukamy ładnej historii, ale mocno osadzonej w realiach i bohaterki z którą będziemy się identyfikować, to tu już się sprawa komplikuje i stanowczo polecałabym dalsze poszukiwania ;) 

7 komentarzy:

  1. Tego Evansa nie znam. Ale za to drugiego - Nicolasa Evansa, tak. Czytałam "W pętli" i "Przepaść". Podobały mi się, choć już "Zaklinacz koni" znany z filmu - nie. Do książki podchodziłam kilkakrotnie, w końcu zrezygnowałam. Porównać obu panów nie mogę, bo Richarda Paula nie znam. Z tego, co piszesz o książce, pewnie nie przypadłby mi do gustu, choć na złość mamie, może coś przeczytam? :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, widzisz, u mnie odwrotnie - "Twojego" Evansa nie znam, ale chciałam sięgnąć po "Zaklinacza koni" :) Ściskam!

      Usuń
  2. Moja siostra zaczytuje się w powieściach Evansa i przeczytała praktycznie wszystkie... Muszę ją dogonić, bo nie poznałam jeszcze żadnej, chociaż "Obiecaj mi" czeka na półce. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widzę, Evans ma mnóstwo czytelników ;)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Sylwuch, sięgnij koniecznie i przekonaj się czy to Twoja bajka, Montema - więcej niż myślisz. Ile razy o nim nie wspomnę, słyszę "Taaak, czytałam! On pisze takie życiowe książki" ;)

      Usuń
  3. Gdzieś w przepastnej wirtualnej bibliotece chyba rosną "Stokrotki w śniegu" ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas!