niedziela, 6 lipca 2014

Książki przeczytane/ przesłuchane w maju i czerwcu

Dziś, w ramach nadrabiania zaległości, będzie zbiorowo, czyli kilka słów o mniej lub bardziej interesujących książkach, które ostatnio trafiły w moje ręce, ale po których emocje opadły już na tyle, że ciężko zebrać się do napisania bardziej obszernych recenzji (po kliknięciu na tytuł książki przeniesiecie się na stronę z opisem fabuły).



"Magnolia" Grażyna Jeromin - Gałuszka 

Bardzo fajna książka, której jedynym mankamentem była wolno rozkręcająca się akcja. O ile jednak ciężko mi było przebrnąć przez początek, o tyle później nie mogłam się od niej oderwać i  doczekać finału, a ten okazał się być bardzo emocjonujący i zaskakujący. Bez wątpienia sięgnę po kolejne książki tej autorki i to nawet nie dlatego, żeby przekonać się czy trzymają ten sam poziom, ale przede wszystki po to, aby poznać dalsze losy bohaterów, z którymi całkiem mocno się zżyłam.

 
"Nie odchodź" Lisa Scottoline

Póki co najgorsza książka roku! Skusiłam się na nią po zachwytach w klubie "Kobiety to czytają", ale już po pierwszych stronach wiedziałam, że się nie polubimy, bo a) fabuła nie dość, że strasznie naciągana, to jeszcze przewidywalna b) nie znoszę tego sztucznego grania na uczuciach w iście amerykańskiem stylu. Przez książkę przebrnęłam tylko dlatego, że raczej nie mam zwyczaju poddawać się w połowie i liczę na pozytywne zaskoczenie pod koniec, ale tym razem obyło się bez zaskoczeń, a książkę odłożyłam z jednym wielkim westchnieniem ulgi. 




Tę książkę dostałam od znajomej w ramach żartu na którąś rocznicę mojego ślubu i pamiętam, że kiedy sięgnęłam po nią po raz pierwszy (jakieś dwa lata temu) byłam szalenie zaskoczona...nazwijmy to otwarością i dosadnością autorki. Nie bardzo mi się to podobało i książkę odłożyłam na lepsze czasy, ale teraz, kiedy znowu trafiła w moje ręce, a w międzyczasie przeczytałam też "50 twarzy Greya" stwierdzam, że Betty Herbert w porównaniu z E. L. James wydaje się być wręcz pruderyjna ;). Ogólnie rzecz ujmując obydwie książki trzymają podobny, lekko grafomański poziom i nie wnoszą nic do życia zwykłego śmiertelenika, przy czym E. L. James otwarcie przyznaje, że opisuje kobiece fantazje ku uciesze i rozrywce tłumu, a B. Herbert ma większe aspiracje i nazywa swoje dzieło poradnikiem, przy czym takie porady jak te, równie dobrze można włożyć między bajki...


AUDIOBOOKi


"Cwaniary" Sylwia Chutnik 

To spotkanie z Sylwią Chutnik zaliczam do średnio udanych, bo książka ta nie wzbudziła we mnie żadnych emocji - ani mnie nie zauroczyła ani nie zraziła. Ot, zupełnie ambiwalentne odczucia - posłuchałam, przemyślałam, odłożyłam i zapomniałam. Myślę, że świat dresiarzy, który jest w tej książce opisywany jest mi na tyle obcy, że nie byłam w stanie zżyć się z żadną z bohaterek, a przez to też nie potrafiłam odpowiednio wczuć się w klimat. Na plus jedynie narracja Marii Seweryn, która fantastycznie wcieliła się w rolę lektora.




Książka wciągająca i poruszająca, choć z pewnością niepełna i mało obiektywna. Autor położył w niej nacisk przede wszystkim na brak miłości w życiu Marilyn, przez co słuchając jego opowieści prześlizgujemy się jedynie po tych punktach i osobach w życiorysie Marilyn, które przysporzyły jej bólu i cierpienia, a to co dobre czy też to co doprowadziło ją na szczyt stanowi jedynie drugi plan, delikatne tło. Książkę z pewnością polecam, bo jest ona ciekawa, ale na pewno warto doinformować się jeszcze u innych źródeł. Dodam jeszcze, że tym razen lektorką była Anna Guzik.

Reasumując, w minionych miesiącach obyło się bez szału i mam nadzieję, że lipiec oraz sierpień będą znacznie ciekawsze pod względem czytelniczym. A przy okazji, możecie coś polecić na sezon urlopowy? W planie mamy jeden, nieco dłuższy wyjazd i już teraz zastanawiam się co ze sobą zabrać, żeby później nie żałować, więc jeśli macie coś godnego polecenia, to koniecznie dajcie znać!

Serdecznie pozdrawiam!
Magota

3 komentarze:

  1. Nie tak dawno przeczytalalm Magnolie i mialam dokladnie takie samo odczucie, poczatek slabo mnie wciagnal, ale jak juz akcja rozkrecila sie, to szkoda mi bylo, ze to juz koniec, a i koniec niesamowicie zaskakujacy:) Teraz czekam na kolenje pozycje tej autorki , wkrotce maja do mnie dotrzec, no i mam nadzieje, ze nie beda rozczarowaniem:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gosiu zabierz ktoras z ksiazek Khaleda, nie zawiedziesz sie, obiecuje!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też niedawno czytałam "Magnolię", ale wrażenia po lekturze miałam inne niż Ty. Powieść mnie znudziła i doszłam do wniosku, że wyrosłam z książek o pensjonatach na prowincji. A szkoda, bo pierwszy kontakt z autorką, "Kobiety z Czerwonych bagien" był bardzo udany.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas!