wtorek, 7 października 2014

Spotkanie autorskie z Sylwią Chutnik i Petrą Hůlovą

Odkąd tylko dowiedziałam się, że do Monachium przyjedzie Sylwia Chutnik, wiedziałam, że będę na tym spotkaniu. Choćby się waliło i paliło. I tak też się stało - wczoraj miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z tą wspaniałą autorką oraz czeską pisarką Petrą Hůlovą.


Zacznijmy może od strony organizacyjnej, bo w tym przypadku jest to bardzo istotna kwestia. Spotkanie odbywało się w języku niemieckim, co miało zarówno swoje plusy, jak i minusy. Niewątpliwym plusem jest to, że dzięki temu autorki zostały przedstawione szerszej publiczności, minusem natomiast fakt, iż wprowadziło to aurę pewnego skrępowania wśród publiczności i atmosfera nie była tak luźna jak na spotkaniach tego typu, odbywających się w języku ojczystym.

Moderatorkami, a zarazem tłumaczkami były pani Agnieszka Kowaluk oraz Zuzana Jürgens, natomiast odczyty książek w języku niemieckim prowdziła aktorka Julia Loibl (niektóre fragmenty były odczytywane rónież przez same autorki w językach ojczystych). Wszystkie panie spisały się na medal!  Zarówno pani Agnieszka, jak i Zuzana nie tylko płynnie lawirowały  między polskim, czeskim i niemieckim, ale również w mgnieniu oka wyłapywały wszelkie niuanse i skupiały się na tym co istotne dla nas jako czytelników, prowadząc rozmowę w danym kierunku. Uważam, że całość była poprowadzona bardzo profesjonalnie.


Sylwia Chutnik i Agnieszka Kowaluk

Przejdźmy więc do samych autorek. O ile Sylwii Chutnik nikomu przedstawiać nie trzeba, o tyle Petra Hůlova raczej nie jest szerzej znana polskiemu czytelnikowi, a przynajmniej ja do tej pory niewiele o niej słyszałam. Na spotkaniu dowiedziałam się m.in., że większość swego życia spędziła ona w Mongolii i Stanach Zjednoczonych, a od jakiegoś czasu na nowo mieszka w Pradze, gdzie pisze książki, cieszące się dużą populuranością i wraz ze swoim partnerem prowadzi restaurację. W Polsce ukazały się jak do tej pory trzy powieści tej autorki, a są to: "Czas Czerwonych Gór" (seria z miotłą, wydawnictwo W.A.B), "Stacja Tajga" (również wydawnictwo W.A.B) oraz "Plastkowe M3, czyli czeska pornografia" (wydawnictwo Afera) o którym mowa była na spotkaniu. O samej książce jeszcze się nie wypowiem, bo dopiero wczoraj ją nabyłam i jestem w trakcie lektury, ale jeśli chodzi o autorkę, to zrobiła ona na mnie imponujące wrażenie. Bardzo spokojna, wyważona w swoich opiniach, ale zarazem o silnej osobowość, z tym nieokreślonym czymś w oczach, wskazującym na spore życiowe doświadczenie, a zarazem dystans do otaczającej nas rzeczywistości. Jak się okazało była to jedna z wielu cech wspólnych łączących obydwie pisarki.
 
 Petra Hůlova, a za komputerem Zuzana Jürgens

Sylwia Chutnik natomiast bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie swoją otwartością i ciepłem. Do tej pory przeczytałam trzy książki jej autorstwa ("Cwaniary", "Kieszonkowy atlas kobiet","Mama ma zawsze rację") i po ich autorce niejako automatycznie spodziewałam się buntowniczego sposobu bycia, radykalnych poglądów czy też dosadnych sformułowań, a okazało się, że jest to bardzo spokojna, elokwentna i przesympatyczna osoba. Z jej wypowiedzi biła autentyczność i mam tu na myśli nie tylko to co mówiła o książce i swoich poglądach, ale również rozmowę, którą przeprowadziłyśmy podczas krótkiej przerwy na takie przyziemne tematy jak łączenie obowiązków zawodowych z byciem mamą czy też pojawiające się zawsze nie w porę przeziębienie ;)


Sylwia Chutnik

Nie wiem na ile same autorki czy organizatorzy byli zadowoleni z tego spotkania, ale ja uważam je za bardzo udane i niezmiernie się cieszę, że mogłam wziąć w nim udział. Dowiedziałam się wielu nowych rzeczy, poszerzyłam horyzonty i z przyjemnością posłuchałam co autorki mają do powiedzenia na temat swoich książek. Jedyne co mogłoby zagrać trochę lepiej, to publiczność. Wiem, że było sporo Polaków, którzy chętnie by na spotkanie przybyli, ale z różnych względów nie mogli (praca, pobyt w Polsce po długim weekendzie, bo piątek był w Niemczech wolny) i ten deficyt był moim zdaniem mocno odczuwalny. Niemniej cieszę się, że jest chęć i zapotrzebowanie na takie spotkania. Oby było ich w Monachium jak najwięcej!



2 komentarze:

  1. Ach, te gwiazdki Sylwii :) I do tego masz osobistą dedykację. Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że takie spotkanie nie odbywają się częściej... :)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas!