niedziela, 18 stycznia 2015

Wyniki losowania

Czas na ogłoszenie wyników konkursu, w którym do wygrania jest najnowsza książka Mitcha Alboma.



Chęć otrzymania książki wyraziło 6 osób (3 na blogu, 3 na facebooku).

1. Kasia Kucharska
2. Marta Jakubowska
3. Kasia J.
4. PaniKa P.
5. Magorzata Brzezińska
6. Marysia

Wypisałam wszystkich chętnych według daty i godziny komentarzy, po czym skorzystałam z "maszyny losującej" w postaci strony random.org. A oto wynik:  


 Zwyciężczynią jest...  MARYSIA :) Serdecznie gratuluję i proszę o dane do wysyłki, a pozostałym bardzo dziękuję za udział w konkurscie i obiecuję, że będą kolejne!

Serdecznie Was pozdrawiam!

sobota, 17 stycznia 2015

"Taka zabawna historia" Krzysztof Kowalewski w rozmowie z Juliuszem Ćwieluchem

O książce tej usłyszałam po raz pierwszy w audycji Polskiego Radia pt.: "Trójkowy Znak Jakości" i po wysłuchaniu kilku fragmentów wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Po pierwsze dlatego, że lubię czytać o interesujących ludziach, a na takiego pan Kowalewski wygląda, po drugie, ponieważ jeszcze nigdy nie zawiodłam się na poleceniach pana Nogasia (trójkowy specjalista od książek), a po trzecie... bo zafascynowało mnie zdjęcie z okładki. Uważam, że jest to fantastyczny portret, który wiele wyraża i obiecuje. Czy książka zatem spełniła moje oczekiwania?


Do tej pory kojarzyłam pana Kowalewskiego - jak i pewnie większość z Was - głównie z ról zagranych w filmach Barei, jako radiowego Sułka, ewentualnie jako Zagłobę w filmowej wersji "Ogniem i mieczem" w reżyserii Jerzego Hoffmana. Takie też miałam wyobrażenie o nim, jako osobie prywatnej - zabawny, nieco rubaszny, który lekkim krokiem idzie przez życie.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy już na pierwszych stronach książki pojawiają się historie mrożące krew w żyłach. Są to opowieści o dzieciństwie, które przypada na czas wojny i zostawia w głowie makabryczne sceny, o życiu w cieniu żydowskiego pochodzenia (a o tym, że jest Żydem pan Kowalewski dowiaduje się dopiero jako 7 - latek i to dzień po kieleckim Pogromie Żydów z którego cudem uchodzi cało) oraz o młodości, spędzonej w zburzonej Warszawie

Jednak myli się ten, kto myśli, że będą to ckliwe historie opowiadane ze łzami w oczach, którymi pan Kowalewski chce wzbudzić współczucie czytelników. Wręcz przeciwnie. Pan Krzysztof widzi siebie bardziej jako obserwatora, aniżeli uczestnika tych wszystkich scen i nie tyle go one bolą, co zawstydzają, przez co pan Krzysztof co rusz stara się zmieniać temat i naprowadzić rozmowę na te jaśniejsze aspekty swojego życia.

Jednym z takich apsektów jest niewątpliwie jego kariera. Nie będę tu wypisywała jego dokonań, bo to każdy łatwo może sprawdzić sam, ale jako ciekawostkę napiszę, że droga zawodowa, którą podążył była wynikiem zbiegów okoliczności i dziełem przypadku, a zarazem braku pomysłu na inną pracę. Szybko się jednak okazuje, że był to bardzo trafny wybór i choć aktor, jak do tej pory, nie otrzymał jeszcze w swoim życiu roli nad wyraz wybitnej czy choćby nawet mniej wybitnej, ale pierwszoplanowej, to nie sposób doszukać się u niego żalu czy frustracji. Wręcz przeciwnie, cieszy się ze swojego dorobku, czerpie pełnymi garściami z tego, co daje mu los i z rozbrajającą szczerością przyznaje: "Nie mówię, że sukces mnie nie łaskocze, ale wielki sukces załaskotałby mnie na śmierć."*

Ostatnie rozdziały książki poświęcone są jego rodzinie. Tej w której wyrastał i tej, którą sam założył... raz, drugi i trzeci. Ta droga również nie była usłana różami, a Pan Krzysztof długo nie mógł odnaleźć swojego szczęścia. W jego życiu uczuciowym było wiele zawirowań i trudnych decyzji, co z pewnością rzutuje na to, jakim człowiekiem jest obecnie. A jest bardzo zachowawczy, ostrożny w osądach i woli zostawić pewne kwestie niedopowiedziane, niż powiedzieć o nich za dużo.

To jest właśnie coś, co mnie najbardziej zachwyciło zarówno w panu Kowalewskim, jak i prowadzącym rozmowę, panem Juliuszem Ćwieluchem. Zarówno jeden, jak i drugi wykazali się wielką klasą, wiedząc kiedy rozmowę kończyć i nie brnąć w wątki, które mogłyby być dla kogokolwiek szkodliwe czy nieprzyjemne. Tak więc mimo tego, że książka jest bardzo szczerym zapisem, odnośnie życia aktora i obok wspomnień o osobach bliskich jego sercu, nie brak tu też opowieści o ludziach, którzy go skrzywdzili, to jednak nie mamy poczucia publicznego prania brudów i dokonywania aktu zemsty na kimkolwiek. Mnie to bardzo ujęło, bo znam wiele przypadków, kiedy Znany i Lubiany powiedział o parę słów za dużo, pozostawiając wielki niesmak...

Reasumując, książkę z całego serca polecam. Wcale nie trzeba być wielkim fanem aktora, aby przeczytać ją jednym tchem. Oprócz tego, że sam pan Kowalewski jest przysympatycznym człowiekiem, który ma wiele do powiedzenia, to znajdziemy jeszcze w "Takiej zabawnej historii" wiele ciekawostek i anegdot odnośnie tego co się działo za kulisami kręcenia filmów i wystawiania sztuk w czasach ciężkiego komunizmu i absurdalnego PRLu, co też jest niewątpliwym plusem tej książki. Jeżeli dodamy do tego jeszcze liczne fotografie, wychodzi nam idealna książka na szary, zimowy wieczór.


* "Taka zabawna historia" Krzysztof Kowalewski w rozmowie z Juliuszem Ćwieluchem, wydawnictwo Wielka Litera, 2014, str. 264

wtorek, 13 stycznia 2015

Do wygrania najnowsza książka Mitcha Alboma "Pierwszy telefon z nieba"

Kochani, dzięki uprzejmości wydawnictwa ZNAK mam dla Was małą niespodziankę.

Do rozlosowania jest jeden egzemplarz najnowszej książki Mitcha Alboma pt. "Pierwszy telefon z nieba", a wszystko co trzeba zrobić, to wyrazić chęć jej otrzymania w komentarzu poniżej, przy czym osoby blogujące proszone są o podlinkowanie tego posta u siebie.

Losowanie trwa do soboty 17.01.2015 do godz. 24:00, a wyniki ogłoszę w niedzielę.



 
Często miłość nadal łączy ludzi, mimo że życie ich rozdziela.
Ile razy chcieliście złapać za telefon i zadzwonić do kogoś, za kim tęsknicie?
Podzielić się radościami, smutkami i marzeniami?
Ile razy wyrzucaliście sobie, że nie zdążyliście powiedzieć komuś, jak wiele dla was znaczy,
że odkładaliście rozmowę na jutro, na kiedy indziej?
Kochamy wciąż za mało i stale za późno,
smucimy się, że nie można cofnąć czasu.
A gdyby tak… niemożliwe stało się możliwe?

CO BYŚ ZROBIŁ, GDYBY OBOK CIEBIE WYDARZYŁ SIĘ CUD?



Są chętni? :)

sobota, 10 stycznia 2015

"Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak" Jacek Hugo - Bader

Chyba nie ma osoby, która w marcu 2013 nie usłyszałaby o tragedii, jaka rozegrała się na szczycie góry Broad Peak w Karakorum (Pakistan). Wtedy to czterech polskich himalaistów zapisało się na kartach historii, zdobywając jako pierwsi ten szczyt zimą, jednak dwoje z nich nie powróciło już z wyprawy... Byli to Maciek Berbeka i Tomek Kowalski.

Tysiące ludzi, nie tylko w Polsce, ale i na świecie, wstrzymało oddech i przez 2 dni liczyło na cud, jednak 8 marca podano oficjalny komunikat, że mężczyzn uznano za zmarłych. 3 miesiące później ich najbliźsi wyruszają na tę samą wyprawę, mając na celu odnalezienie i pochowanie ciał oraz licząc na odkrycie prawdy o ostatnich chwilach Tomka i Maćka. Jest to o tyle ważne, że pojawia się coraz więcej spekulacji odnośnie rzekomych błędów popełnionych przez tych, którzy przeżyli i sprawa wzbudza coraz większe kontrowersje.

I tu na scenę wkracza Jacek Hugo - Bader - polski dziennikarz i reportażysta, autor 3 książek, który za wszelką cenę chce dołączyć do ekipy poszukiwawczej i napisać o tym kolejną książkę.

"Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak" ukazuje się kilka miesięcy później i... wzbudza jeszcze więcej kontrowersji, niż ta nieszczęśliwa, marcowa wyprawa. Nic dziwnego. Autor, chcąc zrozumieć motywy jakimi kierują się "ludzie gór" zadaje wiele niewygodnych pytań i nie szczędzi czytelnikowi szczegółów, które być może nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Ale czyż nie taka jest rola reportażysty?

Książka Hugo - Badera jest niesamowicie ciekawa i wciąga od pierwszych stron. Świetnie oddaje klimat tej eskapady i chwyta za serce, bo nie jest to ugładzona opowiastka, pełna miłych słówek, ale bardzo autentyczny zapis emocji i wewnętrznej walki, jaką musiał ze sobą stoczyć każdy uczestnik wyprawy. Wiadomo, że całą sytuację zupełnie inaczej odbierają "cywile", a więc autor, który jedzie z czystej ciekawości, inaczej zrozpaczeni rodzice i narzeczona Tomka,  jadący odnaleźć jego ciało, a jeszcze inaczej nieco despotyczny brat Maćka, który zna się na górach i skupia na szukaniu winnych.

To wszystko jest jednak tylko swego rodzaju preludium do historii właściwej. Tak naprawdę książka ta traktuje o niewyobrażalanej miłości do gór, pasji, która potafi doprowadzić na skraj szaleństwa i ludziach, którzy podporządkowują całe swoje życie kilku wyprawom na szczyt. Dla osoby postronnej czasem ciężko zrozumieć takie, a nie inne postępowanie, ale autor dokłada wszelkich starań, aby choć trochę przybliżyć nam świat himalaistów i mechanizmy, które nimi rządzą. Czy mu się to udaje? Myślę, że tak.

Przeczytałam "Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak" jednym tchem i serdecznie tę książkę polecam. Jest bardzo dobrze napisana, skłania do reflesji i wzbudza wiele emocji - od podziwu dla niektórych ludzi i wyczynów, przez zdziwienie jak można być aż tak czymś zafascynowanym, po niesmak jaki pozostawia po sobie obraz dzisiejszego himlaizmu. Jestem pewna, że długo o niej nie zapomnę.  O Tomku i Maćku również...

Od lewej Maciej Berbeka i Tomek Kowalski (źródło)


czwartek, 8 stycznia 2015

"Betonowy pałac" Gaja Grzegorzewska

(...) tak nie uratujesz siostry. Ani siebie. Ani Osady. Wiesz, że na tym się nie skończy. Będziesz musiał podjąć jeszcze wiele trudnych decyzji. To nie będzie wybór pomiędzy dobrem, a złem. Będziesz musiał wybrać mniejsze zło. I nie unikniesz zabicia kilku osób. A to i tak dopiero preludium...*

32- letni Łukasz vel. Profesor ma bogatą przeszłość. Tak bogatą, że musiał zniknąć na kilka lat z rodzinnego Krakowa, aby uniknąć nie do końca zasłużonego linczu i ochronić nie tylko siebie, ale i swoją rodzinę. Jednak komuś bardzo zależy na jego powrocie i ponownym udziale w życiu osiedla, zwanego Osadą, z którego kiedyś uciekał w takim pośpiechu. Obecnie rządy sprawuje tutaj Opiekun, człowiek równie tajemniczy, co bezwzględny. Ma on dla Profesora pewne zlecenie i jakakolwiek decyzja nie zostanie podjęta, w tym momencie rozpocznie się wyścig z czasem i brutalna gra, pełna zagadek, pułapek i niespodziewanych zwrotów akcji.

 Dawno już nie czytałam tak mocnej książki. Mocnej, wciągającej, ale i odrażającej zarazem. Powiedzieć, że patologia i wulgaryzmy są tu na porządku dziennym, to powiedzieć tyle co nic. Jednak wykreowany przez autorkę świat jest mimo wszystko, a może i właśnie przez to, szalenie ciekawy i skrywa w sobie znacznie więcej niż tylko ujętą w brzydkie słowa opowiastkę o blokersach czy ludziach z marginesu. Już od pierwszych stron zauważamy, że nic tu nie jest jednoznaczne, więc mimo tego dosadnego stylu brniemy w tę historię dalej i zanim się obejrzymy nie ma już odwrotu. Musimy dotrzeć do końca, dowiedzieć się więcej o losach bohaterów, a na koniec stoczyć własną walkę z emocjami, które nami po lekturze targają.



Jestem szalenie zaskoczona tym, jak bardzo dopracowana jest ta powieść. Może sama tematyka nie przypadnie każdemu do gustu, ale z pewnością każdy, kto tę książkę przeczytał przyzna mi rację w tym, że ciężko nie docenić warsztatu autorki. Mimo mnogości wątków i bohaterów całość jest spójna, dopieszczona i mocno oddziałująca na wyobraźnię. Widać, że pani Grzegorzewska ma pomysł i konsekwetnie go realizuje, szerokim łukiem omijając banały i stereotypy. Bawi się formą i nie szczędzi nam atrakcji. Myślę, że "Betonowy pałac" jest typem książki, którą albo się pokocha, albo znienawidzi. Mało kto pozostanie na nią obojętny. Ja, akurat zaliczam się do tej pierwszej grupy i ogromnie się cieszę, że będzie ciąg dalszy. Wyczytałam, że "Betonowy pałac" stanowi pierwszę część trylogii, a autroka jest właśnie w trakcie pisania kolejnej. Trzymam kciuki i z pewnością po nią sięgnę!

Na koniec chciałam bardzo podziękować Agnieszce z youtubowego kanału Czytam Sobie, dzięki której tę książkę przeczytałam. Po pierwsze Aga wspaniale ją zrecenzowała i bardzo mnie nią zaintrygowała, a po drugie zorganizowała rozdanie, w którym do wygrania były właśnie dwa egzemplarze "Betonowego pałacu". Miałam ogromne szczęście być jedną z tych osób, które wygrały i jak widać wrażenia po lekturze ogromne. Tak więc dziękuję, Aga z całego serca, a Was zachęcam do obejrzenia pozostałych recenzji, znajdujących się na jej kanale. Naprawdę warto!  

*"Betonowy pałac", Gaja Grzegorzewska, Wydawnistwo Literackie 2014, str. 366

wtorek, 6 stycznia 2015

Styczniowe premiery...

 ...czyli jakie nowości wpadły mi w oko w tym miesiącu.

Anne Frank - Dziennik

 II wojna światowa. Zwykłe mieszkanie w centrum Amsterdamu nagle staje się schronieniem, więzieniem i całym światem dla żydowskiej nastolatki Anne, jej rodziny i znajomych. Przez ponad dwa lata, w ciągłym strachu przed wykryciem, próbują oni normalnie żyć, łagodzić codzienne konflikty, doceniać małe radości. Największą tajemnicą Anne jest zmyślona przyjaciółka Kitty, której opowiada o wszystkim, co dzieje się w kryjówce: przerażeniu, plotkach, kłótniach, pierwszej miłości. Sekretne listy do Kitty układają się w przejmujący dziennik dziecka, obdarzonego niezwykłym zmysłem obserwacji i dojrzałością. Ostatni zapisek powstał 1 sierpnia 1944 roku – na trzy dni przed aresztowaniem i wywiezieniem do obozu koncentracyjnego wszystkich mieszkańców kryjówki.

Kate Atkinson - Przysługa

Lato. W Edynburgu trwa festiwal teatralny. Ludzie oczekujący na poranny spektakl są świadkami

Trup ściele się gęsto, a przeszłość każdego z bohaterów, niczym rosyjska matrioszka, skrywa kolejne elementy zagadkowej układanki. Wszyscy szukają miłości, pieniędzy, odkupienia win albo ucieczki – koniec końców każdy odkrywa własne prawdziwe oblicze.
drogowej stłuczki i brutalnej napaści, które odmienią życie wszystkich zaangażowanych. Jednym z postronnych obserwatorów zajścia jest Jackson Brodie, były żołnierz, były policjant oraz były prywatny detektyw – a wkrótce główny podejrzany w sprawie o morderstwo.


Magdalena Witkiewicz - Pierwsza na liście

 Historia przyjaźni, która po latach rodzi się na nowo, miłości, która wybucha gwałtownie i niespodziewanie... Opowieść o trudnych wyborach, które mogą podarować komuś życie, o przebaczeniu i zrozumieniu oraz o wielkiej nadziei i sile kobiet. Czy najbliższej przyjaciółce potrafiłabyś wybaczyć wszystko? Mimo tego, że zabrała Tobie to, co kochałaś najbardziej? A gdyby jej wybór okazał się błędem? A gdyby jej dni były policzone? Ina myślała, że przeszłość zostawiła daleko za sobą. Teraz jej życie przebiegało tak, jak sobie tego życzyła. Czasem zapraszała do niego mężczyzn, ale tylko na chwilę. Patrycja w każdej chwili mogła wszystko stracić. Los postawił przed nią najtrudniejsze z zadań. Jak w ciągu kilku tygodni nauczyć ukochane córki jak żyć? Karola musiała wziąć sprawy w swoje ręce. Wyruszyła w podróż aby odnaleźć pierwszą na liście. Odnalazła. Ale wraz z nią wróciły bolesne wspomnienia. Mimo niezagojonych ran, dawnych zdrad, i upływającego czasu, przyjaźń powróciła. Powróciła z wielką mocą, która kruszy góry, sprawia, że niemożliwe staje się możliwe. Kolejny raz Magdalena Witkiewicz ukazała wielką siłę zwyczajnych kobiet. Bo ona jest w nas, musimy ją tylko w sobie odkryć i wszystko stanie się możliwe.

 Mitch Albom - Pierwszy telefon z nieba

Często miłość nadal łączy ludzi, mimo że życie ich rozdziela. Ile razy chcieliście złapać za telefon i zadzwonić do kogoś, za kim tęsknicie? Podzielić się radościami, smutkami i marzeniami? Ile razy wyrzucaliście sobie, że nie zdążyliście powiedzieć komuś, jak wiele dla was znaczy, że odkładaliście rozmowę na jutro, na kiedy indziej? Kochamy wciąż za mało i stale za późno, smucimy się, że nie można cofnąć czasu. A gdyby tak... niemożliwe stało się możliwe? Co byś zrobił, gdyby obok Ciebie wydarzył się cud?

Nowa powieść Mitcha Alboma, autora Zaklinacza czasu, to książka o sprawach najważniejszych i najbardziej intymnych: o pragnieniu bliskości, tęsknocie za ukochaną osobą i o sile nadziei.


Norman Lewis - Głosy starego morza. W poszukiwaniu utraconej Hiszpanii

Zmęczony wojną brytyjski reporter porzuca Anglię, by spędzić rok na hiszpańskim wybrzeżu Costa Brava. Szuka miejsca odciętego od świata, a Farol, mała rybacka wioska, w której się zatrzymuje, całkowicie spełnia jego oczekiwania. Egzystencja jej mieszkańców, hołdujących tradycyjnym wartościom, płynie w rytmie przypływów i odpływów morza oraz połowów sardynek. Żyją w niemal całkowitej izolacji, a wszelkie ich potrzeby zaspokajają spróchniały kościół, składnica rybacka, rzeźnik, sklep wielobranżowy oraz krawcowa, którą mężczyźni odwiedzają nadzwyczaj często. A także bar, w którym wieczorami przy długim stole pod syreną spotyka się starszyzna rybacka, żeby białym wierszem omawiać wydarzenia minionego dnia. "Głosy starego morza" to opowieść o Hiszpanii z czasów, zanim stała się turystyczną mekką. O ojczyźnie Lorki, nostalgicznej, niemal zabalsamowanej w starych zwyczajach, poranionej wojną domową, która jednocześnie była zaporą dla wpływów z zewnątrz. To też opowieść o zmianach, które wpłynęły na ten kraj bardziej niż poprzednie stulecia i odebrały mu jego unikatowy charakter.

I jak? Zaciekawiło Was coś?

Wszystkie opisy i zdjęcia pochodzą ze strony datapremiery.pl

niedziela, 4 stycznia 2015

Stosik #1

Pierwszy tegoroczny stosik, a nawet dwa, to - jak ławto się domyślić - książki, które znalazłam w tym roku pod poduszką lub choinką :). Wszystkie bardzo chciane i pochodzące z mojej listy "do przeczytania", więc nie muszę dodawać jak bardzo jestem szczęśliwa, że weszły w moje posiadanie :)



A co dokładnie otrzymałam? Książka, której nie mogło zabraknąć pod choinką każdego mola książkowego (Tokarczuk), coś o dobrym jedzeniu (Paltrow), coś czego szukałam od dawna (Szostak), jednak głównie to, co lubię najbardziej, a więc reportaż (Thubron, Hugo - Bader, Stasiuk) i inspirujące biografie (Kowalewski, Rodowicz, Zawadzka). To jako danie główne. Na deser za to....


Taaak, ciąg dalszy historii o mieszkańcach Akademii Wampirów autorstwa Richelle Mead, która pod koniec zeszłego roku wciągnęła mnie bez reszty oraz jeden miło się zapowiadający kryminał Hakana Nessera :) Cieszę się jak dziecko!

A jak Wasze zdobycze? Czy Gwiazdor, tudzież Dziadek Mróz był dla Was w tym roku łaskawy? :)

piątek, 2 stycznia 2015

Czytelnicze podsumowanie roku 2014 i plany na 2015


Początek kolejnego roku jest dla wielu z Was, w tym również dla mnie, czasem podsumowań, rozliczeń i kolejnych postanowień. W związku z tym, pierwszy tegoroczny wpis dedykuję właśnie takiemu czytelniczemu podsumowaniu oraz kilku nowym założeniom, które  - mam nadzieję - uda mi się zrealizować w najbliższych 12 miesiącach.


http://www.quoteshunger.com/wp-content/uploads/2014/11/amazing-happy-new-year-quotes-in-english-1.jpg


Jeśli chodzi o rok 2014, to - pod kątem książek - był on całkiem owocny. W sumie przeczytałam 40 książek, co przy dwójce malutkich dzieci, jest dla mnie fantastycznym wynikiem! Nie wszystkie książki udało mi się tutaj zrecenzować, ale znaczną większość, bo aż 31. To mnie bardzo cieszy.
 
Za kolejny sukces uznaję fakt, że 4 z tych książek przeczytałam w języku niemieckim i mam nadzieję, że w nadchodzącym roku będzie ich jeszcze więcej! Nie ukrywam, że duża w tym zasługa Kindla i jak dla mnie o wiele łatwiejszego dostępu do książek właśnie w języku niemieckim czy angielskim, niż polskim. Generalnie bardzo się cieszę z zakupu tego urządzonka i z wielką przyjemnością z niego korzystałam w minionym roku.

Skoro mowa o ebookach, to muszę jeszcze wspomnieć o audiobookach. W roku 2014 przesłuchałam ich 4 i choć nie jest to moja ulubiona forma "czytania", to znacznie umiliła mi ona wiele dość monotonnych czynności, typu sprzątanie czy prasowanie, więc myślę, że 2015 roku też ich u mnie nie zbaraknie.

Rok 2014 obfitował również w kilka bardzo sympatycznych wydarzeń kulturalnych, a były to m.in.: wyjście na przedstawienie w reżyserii pana Warlikowskiego pt.: "Kabaret Warszawski", wspaniały koncert zespołu Morcheeba, spotkanie autorskie z Sylwią Chutnik, spotkanie blogerów i przedsiębiorczych mam, zoragnizowane przez cudowną Dominikę z bloga From Munich with Love oraz przemiła rozmowa z panem Krzysztofem Zanussim w ramach Festiwalu Filmów Polskich w Monachium. Oby rok 2015 był równie udany pod tym względem!

A teraz czas na konkrety :)

Książki, które w tym roku najbardziej mnie poruszyły: "Papusza" Angeliki Kuźniak oraz "Polskie Morderczynie" Katarzyny Bondy. 

Książki, które najbardziej mnie rozczarowały: "Paw królowej" Doroty Masłowskiej, "Ogród Kamili" Katarzyny Michalak oraz "Nie odchodź" Lisy Scottoline

Książki po które sama bym nie sięgnęła, ale zostały mi polecone i wciągnęły bez reszty: "Rodzina" Moniki Jaruzelskiej, "Akademia Wampirów" Richelle Mead (dwa tomy za mną, cztery kolejne na półce) oraz "Gwiazd naszych wina" Johna Greena.

Najlepsze z literatury faktu/ biografii/ reportaży: "Max Factor. Człowiek, który dał kobiecie nową twarz" Fred E. Bastena, "Swoją drogą" Tomka Michniewicza.

Najlepsza proza: "Motyl" Lisy Genovy, "Magnolia" Grażyny Jeromin - Gałuszko, "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" Jonasa Jonassona

Najlepsze fantasy: "Dotyk Julii" Tahereha Mafiego, "Akademia wapmirów" Richelle Mead

Najlepszy kryminał: "Erynie" Marka Krajewskiego

Tyle co do roku 2014. Jeśli chodzi o czytelnicze plany na rok 2015, to przede wszystkim chciałabym utrzymać obecny poziom, a nawet trochę go podnieść, stąd -w ramach mobilizacji - dołączyłam do facebookowego wyzwania "Przeczytam 52 książki w 2015 roku".

Kolejnym postanowieniem jest zrecenzowanie każdej przeczytanej książki. W minionym roku niewiele brakowało, więc liczę na to, że w obecnym się uda :)

Ostatni punkt na mojej liście, to coś za co zabieram się już od dawna, a mianowicie zaktualizowanie list na bloglovinie, google+ i youtubie oraz większa systematyczność, a co za tym idzie lepsza organizacja w kontekście moich blogów, magotowego profilu na FB oraz niedawno założonego konta na Instagramie. Bardzo chciałabym też wyrobić sobie nawyk regularnego zaglądania do Was i częstszego komentowania, bo ostatnio mocno się w tym opuściłam... Myślę, że przy odrobinie samozaparcia i dobrej strategii da się to jakoś ogarnąć :)

Na koniec, chciałabym złożyć wszystkim tu zaglądającym, komentującym i podczytującym najlepsze życzenia na ten Nowy Rok. 
Oby był on dla Was pomyślny i obfitował w same cudowne lektury! :)


http://www.cambridgeblog.org/wp-content/uploads/2013/01/new-years-books.gif