czwartek, 8 stycznia 2015

"Betonowy pałac" Gaja Grzegorzewska

(...) tak nie uratujesz siostry. Ani siebie. Ani Osady. Wiesz, że na tym się nie skończy. Będziesz musiał podjąć jeszcze wiele trudnych decyzji. To nie będzie wybór pomiędzy dobrem, a złem. Będziesz musiał wybrać mniejsze zło. I nie unikniesz zabicia kilku osób. A to i tak dopiero preludium...*

32- letni Łukasz vel. Profesor ma bogatą przeszłość. Tak bogatą, że musiał zniknąć na kilka lat z rodzinnego Krakowa, aby uniknąć nie do końca zasłużonego linczu i ochronić nie tylko siebie, ale i swoją rodzinę. Jednak komuś bardzo zależy na jego powrocie i ponownym udziale w życiu osiedla, zwanego Osadą, z którego kiedyś uciekał w takim pośpiechu. Obecnie rządy sprawuje tutaj Opiekun, człowiek równie tajemniczy, co bezwzględny. Ma on dla Profesora pewne zlecenie i jakakolwiek decyzja nie zostanie podjęta, w tym momencie rozpocznie się wyścig z czasem i brutalna gra, pełna zagadek, pułapek i niespodziewanych zwrotów akcji.

 Dawno już nie czytałam tak mocnej książki. Mocnej, wciągającej, ale i odrażającej zarazem. Powiedzieć, że patologia i wulgaryzmy są tu na porządku dziennym, to powiedzieć tyle co nic. Jednak wykreowany przez autorkę świat jest mimo wszystko, a może i właśnie przez to, szalenie ciekawy i skrywa w sobie znacznie więcej niż tylko ujętą w brzydkie słowa opowiastkę o blokersach czy ludziach z marginesu. Już od pierwszych stron zauważamy, że nic tu nie jest jednoznaczne, więc mimo tego dosadnego stylu brniemy w tę historię dalej i zanim się obejrzymy nie ma już odwrotu. Musimy dotrzeć do końca, dowiedzieć się więcej o losach bohaterów, a na koniec stoczyć własną walkę z emocjami, które nami po lekturze targają.



Jestem szalenie zaskoczona tym, jak bardzo dopracowana jest ta powieść. Może sama tematyka nie przypadnie każdemu do gustu, ale z pewnością każdy, kto tę książkę przeczytał przyzna mi rację w tym, że ciężko nie docenić warsztatu autorki. Mimo mnogości wątków i bohaterów całość jest spójna, dopieszczona i mocno oddziałująca na wyobraźnię. Widać, że pani Grzegorzewska ma pomysł i konsekwetnie go realizuje, szerokim łukiem omijając banały i stereotypy. Bawi się formą i nie szczędzi nam atrakcji. Myślę, że "Betonowy pałac" jest typem książki, którą albo się pokocha, albo znienawidzi. Mało kto pozostanie na nią obojętny. Ja, akurat zaliczam się do tej pierwszej grupy i ogromnie się cieszę, że będzie ciąg dalszy. Wyczytałam, że "Betonowy pałac" stanowi pierwszę część trylogii, a autroka jest właśnie w trakcie pisania kolejnej. Trzymam kciuki i z pewnością po nią sięgnę!

Na koniec chciałam bardzo podziękować Agnieszce z youtubowego kanału Czytam Sobie, dzięki której tę książkę przeczytałam. Po pierwsze Aga wspaniale ją zrecenzowała i bardzo mnie nią zaintrygowała, a po drugie zorganizowała rozdanie, w którym do wygrania były właśnie dwa egzemplarze "Betonowego pałacu". Miałam ogromne szczęście być jedną z tych osób, które wygrały i jak widać wrażenia po lekturze ogromne. Tak więc dziękuję, Aga z całego serca, a Was zachęcam do obejrzenia pozostałych recenzji, znajdujących się na jej kanale. Naprawdę warto!  

*"Betonowy pałac", Gaja Grzegorzewska, Wydawnistwo Literackie 2014, str. 366

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony mi czas!