czwartek, 28 maja 2015

"Mężczyzna ze Stumilowego Lasu" Douglas Lain

"Każdy człowiek musi do własnego życia dorosnąć albo żyć mu na przekór."*

Christopher R. Milne jest synem autora  "Kubusia Puchatka". Wydawać by się mogło, że ktoś, kto stworzył tak piękną i ciepłą opowieść dla dzieci musi być fantastycznym ojcem. Tak jednak nie jest. Christopher, a więc pierwozór Krzysia, przez całe życie czuł na sobie presję otoczenia i tak naprawdę nigdy nie był przez ojca tak do końca akceptowany i nie nawiązał z nim nici porozumienia. Wszystko dlatego, że A. A. Milne żył w wyimaginowanym świecie, mając pretensje, że ten realny świat i jeszcze bardziej realny syn, nie dościgają jego ideału ze Stumilowego Lasu.

Głównym bohaterem książki Douglasa Laina jest właśnie Christopher. Poznajemy go już jako dorosłego człowieka - męża pięknej Abby, przyszłego ojca i właściciela księgarni. Już od pierwszych stron czujemy, że jest to mężczyzna niebywale wrażliwy i w pewien sposób straumatyzowany. Problem ten nasila się, kiedy jakiś czas póżniej sam zostaje tatą i pojawiają się wątpliwości odnośnie tego czy dziecko rozwija się tak, jak należy. Christopher traci grunt pod nogami, swoje obawy przeplata ze wspomnieniami ojca i w pewnym momencie sam już nie wie co jest prawdziwe, a co wyimaginowane.

W tym samym czasie w Paryżu trwają zamieszki studenckie, a  my poznajemy Gerrarda. Młodego, nieco zagubionego mężczyznę, który wcześnie stracił ojca i w książce o Puchatku  doszukuje się drugiego, a nawet i trzeciego dna, gdyż była to ostatnia powieść, jaką przeczytał mu jego ojciec, zanim popełnił samobójstwo.

Tych mężczyzn dzieli praktycznie wszystko, poza jednym - postacią Krzysia. Christopher próbuje zapomnieć o tym, że nim jest, Gerrard natomiast marzy o tym, aby nim się stać. Kiedy dochodzi do spotkania obydwu mężczyzn, wszystkie tłumione od lat emocje, związane z figurą ojca, wybuchają w nich ze zdwojoną siłą i zaczyna się prawdziwe poszukiwanie własnej tożsamości.  Czy poszukiwanie to będzie owocne? O tym musicie przekonać się sami, sięgając po "Mężczyznę ze stumilowego lasu".

Książka Douglasa Laina nie jest pozycją łatwą. Jest to powieść wielopłaszczyznowa, a do tego momentami bardzo surrealistyczna. Metafizyka jest tu przemieszana z filozofią, a filozofia z polityką. Bywają fragmenty, gdzie zdania trzeba smakować powoli, myśli rozkładać na części pierwsze, a i tak czasem dopiero po kilku stronach pewne elementy tej układanki wskoczą na swoje miejsce.

Niemniej lektura ta daje wiele satysfakcji i przyjemności. Zmusza nas nie tylko do myślenia, ale i inspiruje, gdyż język autora jest tak plastyczny, że momentami sami mamy wrażenie, iż znajdujemy się w sercu Paryża z lat 60tych, omawiając przy butelce dobrego wina to, czym tak naprawdę był Biegun Północny w Stumilowym Lesie, co na temat okupacji Sorbony miałby do powiedzenia Bergson czy Sartre i jak to wszystko przekłada się na wolność i niezależność jednostki ludzkiej. Po skończonej lekturze z pewnością sami zadamy sobie pytanie na ile żyjemy tak jak chcemy, a na ile jesteśmy bohaterami cudzej bajki i już choćby z tego względu książkę tę polecam, bo takie pytania trzeba sobie zadawać!

Reasumując, uważam że "Mężczyzna ze stumilowego lasu" jest pozycją szalenie ciekawą, choć momentami trudną. Z pewnością zadwoli ona tych, którzy nie oczekują od książki jedynie gotowych rozwiązań, ale również inspiracji i głębszej refleksji.

*"Mężczyzna ze stumilowego lasu", Douglas Lain, Wyd. Czwarta Strona, 2015, str. 96

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.



2 komentarze:

  1. Intryguje mnie ta książka. Chętnie po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń :)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas!