piątek, 16 października 2015

Wywiad z Joanną Mielewczyk, autorką książki "Seks. Pozycja dla praktykujących"

Joanna Mielewczyk wychowała się we Wrocławiu, pracuje w Warszawie, a od niedawna żyje w Monachium. Dziennikarka, mama dwójki dzieci, relaksuje się przy tworzeniu biżuterii. Ukończyła dziennikarstwo na Uniwersytecie Wrocławskim, a pierwsze zawodowe kroki stawiała w gazecie „Słowo Polskie” i w Radiu Wrocław. Od roku 2004 pracuje dla Programu Trzeciego Polskiego Radia i prowadzi tam dwie bardzo popularne audycje: Matkę Polkę Feministkę oraz Seks nasz powszedni. Niedawno, pod patronatem Znaku, ukazała się jej pierwsza książka "Seks. Pozycja dla praktykujących".

PolskieRadio.pl


Joasię poznaję przypadkiem, w głośnej i typowo bawarskiej knajpce w samym centrum Monachium. Jest to jedno z naszych regularnych, babskich spotkań, organizowanych przez niezastąpioną Dominikę z bloga Polka w Monachium, a sympatyczna i początkowo trochę wycofana blondynka właśnie dołączyła do naszego grona. W momencie, kiedy wychodzi na jaw, że pracuje w Trójce oraz, że niedawno wydała swoją pierwszą książkę, staje się dla mnie jasne, że chciałabym się o niej dowiedzieć znacznie więcej. Umawiamy się więc na kolejne spotkanie i już w nieco bardziej kameralnych warunkach rozmawiamy o życiu pomiędzy Polską, a Niemcami, o byciu mamą, pracy w Trójce, ale przede wszystkim o kulisach powstawania książki, która z miejsca trafiła na listy bestsellerów. Zapraszam na wywiad!


znak.com.pl

- Od niedawna mieszkasz w Monachium. Jakie są Twoje pierwsze wrażenia?

Przyjechaliśmy z mężem i synami na początku września i pewnie dlatego, że to rodzinna decyzja, większość rzeczy, która zrobiła na mnie wrażenie, związana jest z dziećmi. I tak przede wszystkim zwróciłam uwagę na świetne ścieżki rowerowe, place zabaw, parki, miejsca, gdzie można rodzinnie odpoczywać.  Monachium, mimo że jest wielokulturowym miastem, jest też miastem bardzo spójnym.  Wyrazem tego jest Oktoberfest, podczas którego tradycyjne stroje noszą nie tylko Bawarczycy, ale też wszyscy, którzy to miasto pokochali, niezależnie od tego, skąd są.  No i tutejsze piwo również zasługuje na uznanie.

- Czy mieszkając tutaj będziesz kontynuowała swoją współpracę z Polskim Radiem?

Tak. Szczęśliwie okazało się, że będę nadal mogła nagrywać rozmowy na temat rodzicielstwa. Jest to dla mnie niezwykle ważne, bo spotkania z rodzicami również mnie – mamę – rozwijają. Będę też prowadzić audycję Seks nasz powszedni, w której wraz ze specjalistami: psychologami, psychiatrami, seksuologami, ginekologami rozmawiam na temat naszej intymności. Okazało się, że moje szefowe uważają, że wyjazd nie jest przeszkodą, będę przyjeżdżać do Warszawy, do Trójki i wykorzystywać każdą minutę na przygotowywanie i zbieranie materiału. A montażem zajmę się w Monachium.

- Prowadzisz dwie audycje:  Seks nasz powszedni oraz  Matkę Polkę Feministkę. Dlaczego akurat taka tematyka i czym właściwie jest dla Ciebie feminizm?

Po pierwsze – uwielbiam rozmawiać. I to sprawdza się w obu przypadkach, czyli rozmowach o rodzicielstwie i o seksie. Po drugie – mam taką cechę, która czasem sprowadza na mnie kłopoty ;) Otóż, nie krępuję się zadając naprawdę intymne pytania. Często poprzedzam je informacją, że nie obrażę się, jeśli ktoś nie odpowie, nigdy jednak nie zdarzyło się, żebym nie otrzymała odpowiedzi.
A feminizm to dla mnie sprawiedliwy podział obowiązków, nie równy, a sprawiedliwy. Bo oczywistym jest, że czasem jedna osoba w związku ma więcej czasu na aktywność zawodową, a druga na domową. Ważne by obie role, bardziej tradycyjne, lub mnie, odpowiadały wszystkim w rodzinie.

 - Jesteś związana z radiową Trójką oraz z Wydawnictwem Znak. Czy są jeszcze inne projekty?

Większość projektów związana jest z Trójką. Każdy, kto choć raz słuchał tej rozgłośni, wie, że wciąga, przywiązuje i sprawia, że nic już nie smakuje tak samo. Chodzi o świetną muzykę, dziennikarzy, którzy są entuzjastami tego, co robią. O otwartość słuchaczy, którzy są bardzo często inspiracją. Dlatego cieszę się, że obok mojej pracy zawodowej udało mi się w Trójce stworzyć – wraz z Krystianem Hanke - dwa audioprzewodniki po Sopocie i moim rodzinnym Wrocławiu. To takie dźwiękowe spacery po mieście, pełne anegdot, opowieści o ciekawych miejscach. Obie audycje – Matka Polka Feministka i Seks nasz powszedni – są autorskimi projektami, ponieważ dotąd byłam wydawca kultowej audycji Zapraszamy do Trójki. Tej porannej.  I z tego akurat musiałam zrezygnować w związku z wyjazdem.

Poza tym – współpracuję z gazetami. Właśnie ukazała się moja rozmowa z pedagogami na temat wypuszczania dzieci z gniazda w gazecie Newsweek Psychologia  Extra, a teraz czekam na publikację rozmowy w Urodzie Życia. To takie rzeczy, które z przyjemnością będę także robiła stąd.

W połowie przyszłego roku zaskoczę również jeszcze jednym projektem. Ale to na razie tajemnica, więc cicho sza.

- Skąd czerpiesz pomysły na swoje programy? Co jest dla Ciebie największą inspiracją?

Największą inspiracją jest chyba obserwacja bliskich, rodziny, znajomych. Często tematy, które pojawiają się w rozmowach przy kawie pojawiają się w audycjach. I te dotyczące rodzicielstwa i intymności. Bardzo często to słuchacze piszą i proszą o zajęcie się tematem. W przypadku Matki Polki Feministki to pewnie 70 procent tematów, gdy gośćmi są słuchacze, którzy sami się zgłosili. Jeśli zaś chodzi o Seks nasz powszedni – słuchacze również proszą o podjęcie tematu, dzwoniąc lub wysyłając maile.

- W którym momencie zakiełkowała myśl o książce i czy możemy się spodziewać kolejnej?

Myśl o książce zakiełkowała najpierw w głowach redaktorów Znaku. I udało im się przekonać mnie do pomysłu. To było zaledwie po 8 audycjach, które pojawiły się na antenie, więc bardzo szybko. Ale też bez problemu ustaliliśmy formułę. Chodziło o to przede wszystkim, by w książce zawrzeć pytania i wątpliwości słuchaczy wraz z odpowiedziami specjalistów. Oraz by pojawiła się nowość, czyli specjalny komentarz, tzw. Praktyczna końcówka, która jest rodzajem podsumowania każdego z 14 rozdziałów.

Moim marzeniem jest ciąg dalszy „Seksu. Pozycji dla praktykujących”, ponieważ pojawiło się wiele nowych, niesamowitych tematów, które poruszaliśmy w audycji.

I ten tajemniczy projekt jest związany z publikacją, ale już nie o seksie.

- Dlaczego Twoim zdaniem warto mówić i pisać o seksie?

My często mówiąc o seksie zapominamy, że chodzi także o budowanie intymności w związku, bliskości. Seks to dotyk, przytulenie, czułe słowa. Gdy to się w związku dzieje jesteśmy zwyczajnie zdrowsi. Są badania mówiące o tym, że czuły dotyk pomaga w walce z depresją. Udane życie intymne nas napędza, dodaje nam energii. Sprawia, że czujemy się młodsi. I dotyczy to osób w każdym wieku.

Warto też o tym mówić, bo mało o swojej seksualności wiemy, nie znamy swoich ciał, swoich potrzeb. Nie rozmawiamy o nich z partnerem. Zapominamy, że nasze potrzeby zmieniają się z wiekiem, że warto dopytywać, aktualizować swoją wiedzę.

- Współpracujesz z wieloma wybitnymi specjalistami – seksuologami, psychologami, ale także z filozofami, coachami, a nawet księżmi czy katechetami. Czym się kierujesz dobierając gości do swoich audycji?

Przede wszystkim szukam fachowców. I mam wrażenie, że udało mi się taką grupę specjalistów, którzy są chętni by dzielić się swoim doświadczeniem, zaprosić do współpracy. To lekarze: psychiatrzy, ginekolodzy. To terapeuci, pedagodzy, edukatorzy seksualni. Osoby z dużym doświadczeniem, jak chociażby prof. Zbigniew Izdebski, czy dr Marek Jasiński. Ale też świetni, młodzi eksperci, jak dr Agata Loewe czy dr Robert Kowalczyk. I oczywiście świetne panie dbające o nasza intymność, pozytywna seksualność, zajmujące się sex-coachingiem-jak Karo Akabal, Joanna Keszka, Santi. No i nieoceniona edukatorka seksualna, dr Alicja Długołęcka.

Ale, oczywiście, pojawiają się nowe osoby, w związku z kolejnymi tematami. Tak więc, gdy rozmawiałam o seksie tantrycznym, gośćmi byli nauczyciele tantry, gdy mówiliśmy o seksie katolików z Krakowa przyjechał ks. Ksawery Knotz, duszpasterz rodzin. Zawsze staram się, by słuchacze dowiedzieli się, jak najwięcej, jak najszerzej. I mając to na uwadze, szukam specjalistów.

- Twoja książka zbiera bardzo dobre recenzje i ja również uważam, że jest świetna, ale bardzo ciekawi mnie co według Ciebie wyróżnia ją wśród innych tego typu? Dlaczego ludzie powinni po nią sięgnąć?

Bardzo dziękuję. Cieszę się, że książka Ci się spodobała. Myślę, że jej siłą jest to, że odpowiada na prawdziwe pytania. Że słuchacze proszą o poradę, a nam łatwo się utożsamić z ich problemami. Bo są takie, jakie towarzyszą nam wszystkim. To nie jest książka o pozycjach seksualnych, choć i takie wątki się pojawiają. To rozmowy o tym, co w seksie zawodzi najbardziej, czyli o komunikacji. O tym, że musimy się siebie w związku nauczyć. O tym, ze nasze potrzeby się zmieniają, bo pojawiają się dzieci, bo się starzejemy, bo czasem są i choroby, ale zawsze warto spróbować powalczyć o intymność, o namiętność. I myślę, że siłą tej książki może być to, że pojawia się w niej aż 26 specjalistów. To ogromny walor, że nad naszym życiem intymnym pochyla się tak wielu rewelacyjnych ekspertów. Uchylę rąbka tajemnicy. Z wydawnictwem rozmawialiśmy o 10 rozdziałach, jest 14! I książka „Seks. Pozycja dla praktykujących” ma prawie 400 stron. Ale też jest bardzo przyjaźnie wydana, można spokojnie zabrać ją do łóżka, nie jest ciężka i nie rozklei się.

- Po jakie książki Ty sięgasz w wolnym czasie?

Uwielbiam reportaże. Patrzę teraz na półkę i widzę na niej, oczywiście, „Antologię polskiego reportażu XX wieku” w opracowaniu Mariusza Szczygła., jest Małgorzaty Szejnert „My właściciele Teksasu”. Mam trzy świetne zbiory reportaży o kobietach, czyli „Walka jest kobietą”, „Siła jest kobietą” i  „Grzech jest kobietą”. Jest sporo książek o seksie i intymności, ze „Sztuką kochania” Michaliny Wisłockiej na . I są trzy książki, odłożone do przeczytania: „Seks, betel i czary” Aleksandry Gumowskiej, „Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce” Kamila Janickiego oraz „Kobieta dość doskonała” Sylwii Kubryńskiej. To tak w ogromnym skrócie, ponieważ podczas przeprowadzki kartony z książkami stanowiły większość bagażu, a nawet połowa nie została jeszcze wypakowana.

- Która audycja najmocniej zapadła Ci w pamięć i czy jest jakiś temat, którego byś nie była w stanie poruszyć?

Mnie chyba najbardziej porusza reakcja słuchaczy, a ich zainteresowała audycja o problemach z seksem, o przedwczesnym wytrysku, pochwicy, dyspareunii. To była bardzo specjalistyczna rozmowa z psychiatrą i psychologiem. Dzwoniło wielu panów, mówili o swoich wynikach badań, lekarz kierował dalej, namawiał na wizytę u specjalistów. Potem dostawałam informację, że zdecydowali się odwiedzić choćby lekarza internistę. To był dla mnie znak, że audycja cieszy się nie tylko powodzeniem, ale przede wszystkim zaufaniem. Ogromny komplement.

Natomiast audycja o seksie tantrycznym była niezwykle uspokajająca. Także podobała się słuchaczom.

Przede mną bardzo trudny temat, do którego ciągle się przygotowuję, związany z nadużyciami, molestowaniem, pedofilią. Rozmawiałam już ze świetnym psychiatrą na ten temat. I wiem, że słuchacze również czekają na tę audycję.

Poruszę pewnie każdy temat, ale na poważnie. Nie chcę by audycja była pełna żartów, bo tych na temat seksu znamy wiele, ale rozmawiać na poważnie nie potrafimy. Chociaż z wieloma ekspertami czujemy się w studiu tak swobodnie, że – szczególnie, gdy słychać muzykę – my trochę się do siebie uśmiechamy.

- Jest radio i książka, przyjdzie również czas na telewizję?

Radio ma swoją magię, tajemnicę. To mi bardzo odpowiada. Będę próbowała więcej pisać. O telewizji nie myślałam.

- Jak widzisz siebie za 10 lat? Chcesz iść dalej w tym kierunku, którym podążasz teraz czy może chciałabyś spróbować czegoś innego?

Jestem otwarta na to, co dzieje się w moim życiu. Stąd pewnie zdecydowaliśmy się na taką zmianę, jaką jest rozpoczynanie kolejnego etapu życia w Monachium. Więc z szeroko otwartymi oczami będę patrzyła na wszystko, co teraz wydarzy się w moim życiu i jeśli zobaczę szansę na coś nowego, fascynującego, z pewnością z tego skorzystam. To, z czego nie chcę rezygnować, to rozmowy z ludźmi. Myślę, że Monachium i w tym temacie otwiera dla mnie nowe możliwości.

- Po prostu muszę spytać... Jakiego radia słuchasz? 

I tu Cię nie zaskoczę. Trójki. Mam swoje ulubione audycje, a teraz słucham jej znacznie częściej niż w Polsce, gdy wracałam z pracy i odpoczywałam w ciszy. Lubię też Radio Wrocław, także ze względu na sentyment, bo w nim rozpoczynałam swoją radiową przygodę. A tu, w aucie, mam ustawioną stację Bayern 3.


Asi dziękuję za przemiłe spotkanie i jestem pewna, że nie będzie ono naszym ostatnim, a Was serdecznie zachęcam do sięgnięcia po książkę (niedługo pojawi się tu konkurs w którym będzie możną ją wygrać) i słuchania prowadzonych przez Asię audycji. Wszystkie informacje na ten temat znajdziecie tutaj:



2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy wywiad ;) Przyznam szczerze, że nie słyszałam o książce autorki, ale z przyjemnością nadrobię to niedopatrzenie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego, że to bardziej radiowa dusza, a do tego ukrywająca się pod nazwami swoich audycji :). Niemniej, książkę polecam :)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas!