niedziela, 29 listopada 2015

"Fight Club. Podziemny krąg" Chuck Palahniuk

Dziś kilka słów o książce bardzo nietypowej i nieskończenie mocnej. Książce brutalnej, ale i zmuszającej do myślenia oraz poruszającej do granic możliwości. Po prostu o tytule, którego się nie zapomina.

Poznajcie głównego bohatera. Nie znamy jego imienia, ale wiemy, że jest w wieku 30+, pracuje na odpowiedzialnym stanowisku w wielkiej korporacji, uwielbia swoje mieszkanie urządzone meblami z Ikei i miewa problemy z emocjami, a co za tym idzie, również z zasypianiem. W zasadzie mógłby być to każdy z nas, prawda? Jednak to, co wyróżnia go spośród innych, to sposób w jaki radzi sobie z bezsennością. Mianowicie uczęszcza on na wszelkie możliwe grupy wsparcia - od raka  jelit, przez białaczkę po pasożyty mózgu. Kiedy się tam nasłucha tych wszystkich strasznych historii i wypłacze bez reszty, usypia jak niemowlak. Na jednej z takich sesji poznaje Marlę. Marla Singer, wraz z poznanym wcześniej w pubie Tylerem Durdenem sprawią, że życie naszego bohatera wywróci się do góry nogami, a my towarzysząc mu w opowieści jego życia i wchodząc razem z nim  w podziemny krąg, przeżyjemy emocjonalny rollercoaster...

Książka Palahniuka od lat wzbudza wielkie kontrowersje i wcale się temu nie dziwię. Po pierwsze, jest ona bardzo nietypowa, po drugie tytuł ten doczekał się genialnej, filmowej adaptacji z Edwardem Nortonem i Bradem Pittem w rolach głównych, która jeszcze bardziej namieszała ludziom w głowach, niż sama książka. I dobrze, bo takie tytuły, filmy i kontrowersje są bardzo potrzebne!

Lajtmotiw tej książki jest łatwy do wyłowienia - wszechobecny konsumpcjonizm, ślepe podążanie za tłumem, karmienie się medialną papką i brak  głębszych emocji, to znak naszych czasów. Przysłowiowe schody zaczynają się przy subiektywnej interpretacji tych kwestii, bo dla każdego z nas, mają one inne znaczenie i to co dla jednych będzie stanowiło kwestię poboczną, dla kogoś innego może oznaczać kwestię życia lub śmierci. Tak, jak dla naszego bohatera. Pytanie jak my wyjdziemy z tej konfrontacji?

Generalnie, autor zadaje nam w tej książce mnóstwo ważnych pytań, ale nie podaje żadnych odpowiedzi. Bawi się z nami w kotka i myszkę, momentami drwi z czytelnika, jednak nie robi tego bezmyślnie. Co prawda buduje fabułę w bardzo specyficzny i - umówmy się - brutalny sposób, jednak w tym szaleństwie jest metoda, która finalnie pozostawia nas z efektem WOW i sprawia, że książkę tę albo z miejsca pokochamy, albo znienawidzimy. Na pewno nie będą to letnie emocje.

Co ciekawe, styl autora jest w tym wszystkim bardzo oszczędny. Po męsku dosadny i bez zbędnych ozdobników, ale potrafiący wzbudzić wielkie emocje. Jak dla mnie genialne połączenie i bardzo miła odmiana, tym bardziej, że nie brak tu też sarkazmu i ironii, a te środki stylistyczne są przeze mnie zawsze mile widziane!

Jednak jest w tej książce coś, o czym z pewnością warto wspomnieć i co sprawia, że lektura ta nie przypadnie do gustu każdemu. Wielu czytelnikom może przeszkadzać wszechobecna agresja, frustracja i anarchistyczne zapędy autora, więc jeżeli jesteście ludźmi, którzy szukają w książkach piękna i ukojenia, to lepiej trzymajcie się od "Fight Clubu" z daleka. Dla mnie to wszystko nie stanowiło większego problemu, bo wcześniej widziałam film i wiedziałam czego się po książce spodziewać, a że czasem lubię zafundować sobie naprawdę mocne wrażenia, to z przyjemnością zatopiłam się w tej historii.

Reasumując, książka "Fight Club" jest w moim odczuciu bardzo interesująca i godna polecenia, jednak jeszcze raz podkreślam, że nie jest to książka dla każdego. Dla mnie stanowiła ona wspaniałą odskocznię od czytanych w ostatnim czasie tytułów i jestem pewna nie tylko tego, że jeszcze kiedyś do niej wrócę, ale także tego, że sięgnę również po inne tytuły tego autora.

2 komentarze:

  1. Uwielbiam film, jeden z moich ulubionych, do książki zabieram się od dłuższego czasu, ale nigdy nie mogę na nią trafić w bibliotece. Chociaż nie wiem czy jest to pozycja dla mnie, chyba jednak wolę lżejszą tematykę :)

    http://castleona-cloud.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli film Ci się podobał, to myślę, że ta książka również przypadnie Ci do gustu. Na pewno warto spróbować, jeśli uda Ci się ją upolować :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas!