niedziela, 22 listopada 2015

Spotkanie autorskie z Eleanor Catton

O Eleanor Catton zrobiło się głośno w roku 2013, kiedy to jako najmłodsza w historii, otrzymała nagrodę Bookera, a więc nagrodę za najlepszą powieść anglojęzyczną. Jej książka "Wszystko, co lśni" podbiła serca nie tylko jury czy krytyków literackich, ale i urzekła miliony ludzi na całym świecie, a najlepszym dowodem na to, jest niesłabnące zainteresowanie tym tytułem do tej pory.

W Monachium, autorka pojawiła się 19.11.2015 w ramach Literaturfest 2015 i z miejsca oczarowała przybyłą publiczność. Skromna, z poczuciem humoru, okazała się być znakomitą rozmówczynią, a co najważniejsze, pokazała, że ma pomysł na siebie i jest prawdziwą miłośniczką literatury. Przy okazji wyszło też na jaw, że żaden gatunek nie jest jej obcy, a my dzięki temu mogliśmy się dowiedzieć, jakie przełożenie ma to na powieści, które sama pisze.

Spotkanie rozpoczęła i do końca moderowała Melanie Walz, która też tłumaczyła "Wszystko co lśni" na język niemiecki, a towarzyszył jej fenomenalny Thomasa Loibl, aktor, który odpowiedzialny był za odczyt poszczególnych fragmentów.


HITCHCOCK TOUCH

Pierwsza tura pytań dotyczyła przede wszystkim książki "Wszystko co lśni". Catton zdradziła m.in., że pracowała nad nią 5 lat, z czego 2 lata to było samo wgłębianie się w temat astrologii (w którą autorka, de facto, nie wierzy), poszukiwaczy złota czy życia w Nowej Zelandii  w tamtych czasach, a kolejne 3, to żmudne pisanie i korekty. Jak się okazuje, Eleanor Catton nic nie pozostawia przypadkowi i nie czeka na wenę, a pracuje według planu, który ustala na samym początku pisania i który na bieżąco aktualizuje. W tym momencie przyznała również, że nawet nie zaczyna pisać pierwszego zdania, jeśli nie jest w stanie opowiedzieć komuś o czym ma być ta książka.

Ciekawym wątkiem w tej dyskusji było również stwierdzenie, że według wielu "Wszystko, co lśni" ma w sobie coś z klimatu filmów Hitchcocka i pytanie czy autorka myślała o ekranizacji swojej książki. Catton z rozbrajającą szczerością przyznała, że za grosz nie posiada "intuicji filmowej", a już odkąd zaczęła współpracować z wytwórnią filmową 20th Century Fox i napisała dla nich pilotażowy odcinek w związku z inną produkcją, wie, że pisanie powieści pod kątem ewentualnych ekranizacji w jej przypadku się nie sprawdzi. I tu ciekawostka - autorka jest wielką fanką Martina Scorsese, a filmy ogląda równie chętnie, co czyta książki :)

DEMOKRACJA CZY FEMINIZM?

Spora część dyskusji z Eleanor Catton dotyczyła jej książkowych bohaterów. Począwszy od pytań dlaczego w książce "Wszystko, co lśni" występują prawie jedynie męskie postaci, przez rozważania czy znaki zodiaku faktycznie mogę mieć wpływ na ich zachowanie, kończąc na tym czy autor może faworyzować któregoś ze swoich bohaterów?

Autorka przyznała, że jako kobiecie niełatwo jej było napisać powieść o typowo męskim świecie, a takim właśnie był ten zakątek ziemi w czasach gorączki złota i często spotyka się z zarzutami, że to nie przystoi kobiecie uważającej się za feministkę oraz, że jest zbyt wyrozumiała dla swoich bohaterów. Ona sama się z tym nie zgadza. Uważa, że każdy ma w sobie dobrą i złą stronę, którą trzeba "demokratycznie" pokazać, a co do feminizmu, to dla niej wcale nie oznacza on wrogości do mężczyzn, a wręcz przeciwnie. Jak sam mówi: "feministką można, a nawet należy być, również mówiąc dobrze o mężczyznach".

WINO I MOC SPISKU

Na koniec, autorka zdradziła nam, czym sama się interesuje, jakie powieści ceni najbardziej i dlaczego uważa, że najtrudniej pisać o niebanalnej miłości. Jak się okazuje, znacznie łatwiej przychodzi jej tworzenie powieści łotrzykowskiej, niż pisanie romansu, gdyż tak naprawdę od zawsze bardziej fascynowałą ją "ciemna strona mocy" niż grzeczne opowiastki o łzawym zakończeniu. Przyznaje, że sama jest osobą dość spokojną i ułożoną, więc tym chętniej puszcza wodze fantazji i snuje fabułę opartą na spisku, co też niejednokrotnie zaskakuje jej otoczenie.

Finalne pytanie do autorki brzmiało, co doradziłaby ze swojej strony początkującym pisarzom, a jej odpowiedź rozbawiła każdą osobę przebywającą na sali. Mianowicie powiedziała ona tylko jedno, ale jakże wymowne zdanie: "Pijcie dużo wina i rozmawiajcie z ludźmi. Tak od serca."
 
Generalnie, spotkanie z Eleanor Catton było niesamowicie ciekawe i inspirujące. Trwało ono ponad 2 godziny i zapewniam, że ani przez sekundę nie było nudno. Jest to szalenie ciekawa osobowość, która łączy w sobie kobiecą subtelność z iście męskim uporem. Było dużo śmiechu, niebanalnych odpowiedzi i cudownych wątków pobocznych. Jedyne, co moim zdaniem nie do końca zagrało, to konferansjerka, gdyż pani tłumaczka, widząc, że publiczność żywiołowo reaguje na wypowiedzi autorki, stwierdziła, że skoro wszyscy tak dobrze rozumieją angielski, to nie musi się już specjalnie skupiać na tłumaczeniu na niemiecki... Myślę, że część osób poczuła się w tym momencie trochę urażona, gdyż po 15 minutach takiego wybiórczego tłumaczenia 1/4 publiczności opuściła salę.
Niemniej, całość spotkania jak najbradziej na plus, a krótka wymiana zdań z autorką przy podpisywaniu mojego egzemplarza była już wisienką na torcie :)


Następne w kolejności jest spotkanie z Umberto Eco, które odbędzie się w Monachium 2.12.2015. Z pewnością nie będzie już tak kameralnie, ale liczę na to, że równie przyjemnie! Oczywiście, o nim również opowiem :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony mi czas!