niedziela, 31 stycznia 2016

Książki przeczytane oraz nabyte w styczniu

Styczeń był dla mnie szalenie intensywnym miesiącem. Co prawda, w związku z nową pracą, nieco ucierpiało moje życie blogowe, ale to jeszcze długo nie oznacza, że również nie czytałam. Co to, to nie :) Za mną 7 przeczytanych pozycji (3 recenzenckie, 4 własne) oraz 15 nowych nabytków, które wzbogaciły naszą domową biblioteczkę.

Zacznijmy może od książek, które ostatnio przeczytałam.




Nie będę się teraz o nich rozpisywała, bo dla każdej z nich szykuję osobną recenzję (o "Sisi" już możecie poczytać TUTAJ, a kolejna opinia już jutro), jednak mogę Wam zdradzić, że każda z tych pozycji okazała się wspaniałą lekturą, przy czym tą najlepszą bez wątpienia okazał się "Wilk" Marka Hłaski.

Czas na styczniowe stosiko. Wydaje się być całkiem spore, jednak nie wszystko jest dla mnie, więc czuję się usprawiedliwiona ;)


Zacznijmy od recenzenckich. Jak już ostatnio wspominałam, postanowiłam nieco ograniczyć współprace, więc w styczniu zdecydowałam się tylko na 3 tytuły. Są to "Moje córki krowy" i "Ed Sheeran. Graficzna podróż", otrzymane od portalu biblionetka.pl oraz "450 stron" Patrycji Gryciuk, przesłane przez Wydawnictwo Czwarta Strona.


Książki, które kupiłam sobie sama, to bardzo interesująca biografia Cesarzowej Elżbiety, czyli Sisi, wylicytowany na allegro Fallada z głośnym swego czasu tytułem "Każdy umiera w samotności" oraz dla odmiany coś baśniowego, czyli "Porwana pieśniarka".


Dwa kolejne tytuły, to książki pożyczone od Polonisty na emigracji. Nie mogę się już doczekać kolejnego spotkania z tymi autorami!


Następna w kolejności jest książka, którą nabyłam dla męża, ale którą sama chętnie przeczytam, jeśli on po przeczytaniu stwierdzi, że mi również powinna się spodobać. Można powiedzieć, że w przypadku tego typu książek, mam swojego osobistego recenzenta ;)


Trzy kolejne pozycje, to coś dla miłośników polskich tradycji i... kuchni włoskiej :) Już od dawna na nie polowałam i ogromnie się cieszę, że nareszcie je mam! Mowa tu o uroczej książce kucharskiej Sophii Loren oraz dwóch albumach z genialnej serii "Ocalić od zapomnienia".


A już na sam koniec, książki dla najmłodszych, czyli absolutnie cudowne tytuły w których nasze dzieciaki zakochały się bez reszty. Są to "Pszczoły" , "Pod wodą. Pod ziemią" oraz "Rok w lesie".


I to by było na tyle, jeśli chodzi o pierwszy miesiąc tego roku. Czytaliście może którąś z książek o których dzisiaj pisałam? Jeśli tak, to koniecznie dajcie mi znać, jak wasze wrażenia!

4 komentarze:

  1. Dorwałam Miniera wczoraj w Biedronce. Mam nadzieję, że było warto. Było warto? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo książek, jestem pod wrażeniem :) Życzę udanej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety... nie przeczytałam żadnej z nich. Chodząc po blogach innych mam wrażenie, że nigdy nie przeczytam tyle co oni. 7 książek, niezły wynik. Mam nadzieję, że luty będzie u Ciebie równie owocny :)
    Pozdrawiamy
    Jadwiga i Zając
    Zajęcza Nora

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyszłam się przywitać po długiej nieobecności i czekam na recenzję Miniera ;).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas!