niedziela, 14 lutego 2016

Moje ulubione książki o miłości

W związku z tym, że dziś Walentynki, postanowiłam zaprezentować Wam 5 moich ulubionych książek o miłości. Z góry jednak zaznaczam, że mało tu będzie bestsellerów, współczesnych obyczajówek czy lektur na jeden wieczór, bo choć po takie książki również od czasu do czasu sięgam, to na ogół połykam je na raz i szybko  o nich zapominam, natomiast jeśli chodzi o te tytuły, które naprawdę wywołały we mnie żywe emocje, oczarowały i towarzyszą mi już od kilkunastu, to są to właśnie te pozycje, które widzicie poniżej.


Miejsce piąte: "Jeździec miedziany' Paullina Simons


Książka ta stanowi już niejako klasykę romansu i od lat nieprzerwanie, przyprawia kobiety o szybsze bicie serca. Ja czytałam ją po raz pierwszy jakieś 10 lat temu i do dziś doskonale pamiętam, jak wielkie emocje mi wtedy towarzyszyły.

Kiedy wybucha wojna, Tatiana ma 17 lat. Musi szybko dorosnąć, gdyż to właśnie ona staje się odpowiedzialna za całą swoją rodzinę i choć początkowo świetnie sobie radzi, bo sił dodaje jej wielka i odwzajemniona miłość do Alexandra, to na dłuższą metę, nie dane jej będzie nacieszenie się tym uczuciem i spokojem. Kiedy w tajemniczy sposób Alexander znika, a ona spostrzega, że jest w ciąży, postanawia wyruszyć w głąb Rosji na poszukiwanie ukochanego, jednak czy ta wyprawa okaże się dobrym pomysłem?

Przepiękna historia o sile prawdziwego uczucia, które teoretycznie nie ma prawa bytu w czasach wielkiej, wojennej zawieruchy.

Miejsce czwarte: "Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze" 


O romansie Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory było swego czasu bardzo głośno. Wzbudzał on wielkie emocje wśród wszystkich, którzy byli świadkami tego uczucia, ale sami zainteresowani długo milczeli na ten temat. Prawda na temat tego, co ich naprawdę łączyło, wyszła na jaw dopiero po latach, kiedy oni sami już nie żyli, a ich dzieci wydały zgodę na opublikowanie listów, jakie ta dwójka do siebie pisała.

Książka o której mówię, stanowi zapis tych właśnie listów i jest po prostu niesamowita. Po pierwsze, sposób w jaki ta dwójka nad wyraz wrażliwych ludzi, komunikowała się ze sobą, zapiera dech w piersiach i uświadamia nam z całą brutalnością jak ubogo wyrażamy się o miłości w czasach dzisiejszych, a po drugie samo wydanie jest wręcz fantastyczne, gdyż obok wspaniałych zdjęć Osieckiej i Przybory, znajdziemy tu też całą masę oryginalnych zapisków na pożółkłych już kartkach, notatek na biletach czy też uroczych piosenek spisywanych na wszystkim co się da i wysyłanych sobie przez naszych bohaterów z różnych zakątków świata. Absolutna perełka!

Miejsce trzecie: "Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell


Tytuł ten jest zapewne znany większości z Was za sprawą filmu, który po dziś dzień jest jednym z najchętniej oglądanych, jednak ja, choć film ten bardzo lubię, stanowczo jestem większą fanką książki. Po raz pierwszy przeczytałam ją jakieś 15 lat temu i po dziś dzień chętnie do niej wracam, gdyż w moim odczuciu, jest to jedna z najbardziej nietuzinkowych powieści, jaką kiedykolwiek miałam w swoich rękach.

Po pierwsze, zachwyca tu całe tło historyczno - obyczajowe z wojną secesyjną na czele i wielkimi przemianami, które ta ze sobą przyniosła dla wszystkich mieszkańców Georgii u schyłku XIX wieku, a po drugie relacje pomiędzy głównymi bohaterami oraz sposób w jaki autorka poprowadziła wątek miłosny, są tak niebanalne i wciągające, że nie sposób się od książki oderwać i nie sposób też o niej zapomnieć.  


Miejsce drugie: "Duma i uprzedzenie" Jane Austene

Książka, której chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, bo stanowi ona  klasykę literatury kobiecej. Pełna humoru i ironii powieść o zamążpójściu, która nadal wzbudza żywe zainteresowanie i śmiało można powiedzieć, że ma ponadczasowy wydźwięk. Owszem, współczesne obyczaje w porównaniu do tych z angielskiej prowincji XVIII wieku niewiele już mają ze sobą wspólnego, ale myślę, że sama kwestia relacji damsko - męskich nie traci zupełnie nic na aktualności.

Śmiałam się przy tej książce w głos, a uparty i nieco wredny pan Darcy jest do tej pory jednym z moich ukochanych książkowych bohaterów :)


Miejsce pierwsze: "Wichrowe Wzgórza" Emily Brönte

Co ciekawe, moim najukochańszym miłosnym tytułem jest książka, która tak naprawdę niewiele ma wspólnego z miłością o jakiej chciałoby się czytać w Walentynki, ponieważ jest to historia miłości tragicznej.

Niemniej, już od dobrych 20 lat nikt mnie jeszcze nie zachwycił opisem uczucia pomiędzy dwojgiem ludzi tak, jak zrobiła to właśnie Emily Brönte. Ile razy nie czytałabym tej książki, zawsze wzruszam się i złoszczę tak samo. Zawsze tak samo przeżywam i potrzebuję po tej lekturze dłuższej przerwy, żeby powrócić ze smaganych wiatrem wrzosowisk i móc przenieść się do innej, książkowej rzeczywistości... Czy istnieje lepsza rekomendacja niż gwarantowany kac książkowy? ;)

I tak to właśnie wygląda, moi Drodzy. Ciekawa jestem czy czytaliście coś z tych książek, a jeśli tak, to jakie są wasze odczucia? A może polecicie coś od siebie?








18 komentarzy:

  1. Muszę przeczytać Twoje propozycje :) U mnie nr 1 póki co to ,,Love, Rosie" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Love, Rosie" czytałam i również bardzo mi się podobała :)

      Usuń
  2. Moje ukochane "Wichrowe wzgórza", najlepsza z lektur z czasów studenckich. :) I tak sobie myślę, że bym do niej wróciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że i ja chyba znowu po nią sięgnę? :)

      Usuń
  3. Czytałam wszystkie oprócz pierwszej! Opis mnie zaciekawił a jeśli akcja ma miejsce w Rosji, to bardzo chętnie po nią sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam! I dodam, że jest to pierwsza część trylogii, więc jak klimat się spodoba, to będzie można pozostać w niej trochę dłużej :)

      Usuń
  4. Czytałam "Wichrowe wzgórza", ale nie potrafiłam się zachwycać tą książką...
    Może powinnam jeszcze raz przeczytać?
    Pozdrawiam
    Jadwiga
    Zajęcza Nora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydaje, że nie ma się co zmuszać. Czasem tak bywa, że wielu ludzi się czymś zachwyca, a nam to zupełnie nie leży i nie ma w tym nic złego. Jak dla mnie właśnie ta różnorodność gustów i opinii jest najciekawsza :)

      Usuń
  5. "Przeminęło z wiatrem" - rewelacja. Piękna powieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w całej rozciągłości! :)

      Usuń
  6. Ten zbiór listów Osieckiej i Przybory bardzo do mnie przemówił. Pożyczysz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z największą przyjemnością! :)

      Usuń
  7. Wow, pierwsza piątka, a mamy prawie identyczne typy. :-) W mojej ścisłej czołówce też znajduje się "Jeździec miedziany" i "Przeminęło z wiatrem". :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, już do Ciebie lecę, popatrzeć co tam na blogu piszczy :D

      Usuń
  8. Jako facet rzadko czytam o miłości. Ale nie mówię że nigdy, my też mamy uczucia:P Niestety niczego nie czytałem z wymienionych przez ciebie.
    Nominowałem ciebie do LBA Nominacja tutaj :) Zapraszam do zabawy :)
    Pozdrawiam
    Zając

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję! Bardzo mi miło i z przyjemnością odpowiem na te pytania :)

      Usuń
  9. Darcy zawsze był dla mnie słodki,nie wiem czemu:) to jedna z moich ukochanych ksiązek. A miłość z wichrowych wzgorz jest wyjątkowa i choć nie kończy sie to dobrze to jednak siła uczucia mogłaby zastąpić elektrownie atomową:p Reszty z twojej listy nie znam, przynajmniej na razie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, jest w nim coś niesamowicie słodkiego :) A co do siły miłości w "Wichrowych Wzgórzach" to rozbroiło mnie Twoje porównanie. Genialne! :D

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas!