czwartek, 19 maja 2016

"Siedem szmacianych dat" Ewa Cielesz



Recenzja powstała we współpracy z portalem biblionetka.pl.

Intrygujący tytuł, ciekawa okładka , a w opisie przyciągające jak magnes słowo: Bieszczady. Jak przejść obok takiej książki obojętnie?!

Zdjęcie ze strony lubimyczytac.pl
Akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni kilkunastu lat i toczy się dwutorowo. Na początku poznajemy Adama. Jest on studentem historii, który po ostatnich egzaminach postanawia odpocząć w górach i wybiera się wraz z kolegami z roku na małą eskapadę w Bieszczady. Podczas tej wędrówki mężczyźni się gubią i przypadkiem natrafiają  na opuszczoną chatę, gdzie zastają bardzo nietypowy widok. Ułożone w równiutkim rządku szmaciane lalki oraz zakurzony notatnik. Okazuje się, że jest to pamiętnik niejakiej Magdaleny, dziewczyny z wyższych sfer, która tuż przed wojną ucieka z rodzinnego domu, aby móc poślubić Piotra, mężczyznę, którego jej ojciec nigdy by nie zaakceptował. Los rzuca ich właśnie w Bieszczady, gdzie rozpoczynają nowe, zupełnie inne od poprzedniego życie. Adam jest zafascynowany ich historią i od tej pory śledzimy zarówno rozwój wypadków w życiu Magdaleny i Piotra, jak i w życiu samego Adama na którym ta historia – czasem wbrew jego woli – odciska wielkie piętno...

Ewa Cielesz okazała się bardzo pomysłową autorką. Historia, którą przedstawia na kartach swej książki jest niebanalna, wciąga już od pierwszej strony i do samego końca trzyma w napięciu. Jako, że jest to pierwsza część trylogii, nie wszystkie nasze wątpliwości zostaną rozwiane, a i sama pamiętnikowa zagadka nie będzie w pełni rozwiązana, ale to tylko sprawia, że mamy jeszcze większy apetyt na tę opowieść i wydaje mi się, że nie ma siły, aby ktoś, kto poznał tę część losów Piotra i Magdaleny, nie sięgnął po część kolejną.

Tym bardziej, że klimat tej książki jest niesamowity. Mroczny, bardzo tajemniczy i jakże inny od tych wszystkich sielankowych opowieści o odnajdywaniu szczęścia w leśnej głuszy. Owszem, zanim na te tereny wkroczy wojna nasi bohaterowie będą ogromnie szczęśliwi, ale okupią to też bardzo ciężką pracą, masą wyrzeczeń i tak naprawdę przez długi czas nie będą się mogli w pełni odnaleźć w nowej rzeczywistości. Wszystko to sprawia, że czytelnik nie jest w stanie pozostać obojętnym na ich losy i razem z nimi się wzrusza, złości, a przede wszystkim gorąco im kibicuje, zwłaszcza w momencie, kiedy na świat przychodzi ich córka Juliana, będąca de facto bohaterką drugiej części trylogii.

Przyznam, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym, że autorce udało się wykreować tak interesujący świat, unikając przy tym banalności i schematyczności. Choć jest to czysta fikcja literacka, to bez trudu jesteśmy w stanie uwierzyć, że wszystkie te wydarzenia naprawdę mogłyby mieć miejsce, a wplecenie w temat wojny wątku ukraińskich Bojków, tylko to wrażenie potęguje.

To jest właśnie kolejna zaleta tej książki. Ewa Cielesz zwraca bowiem uwagę na takie fakty z naszej historii, które najchętniej zostałyby przemilczane i tworzy z nich fascynujące tło. Momentami wzbudza w nas to mieszane uczucia, ale równocześnie sprawia, że chcemy dowiedzieć się na ten temat więcej, a taka niewymuszona lekcja historii jest w moim odczuciu tą najcenniejszą. 

Reasumując, obok tej książki po prostu nie można przejść obojętnie. Znajdziemy w niej absolutnie wszystko, co pozwoli nam oderwać się od rzeczywistości i zatopić w zupełnie innym świecie, więc nie pozostaje mi nic innego jak gorąco polecić tę książkę. Ja już nabyłam drugą część.



1 komentarz:

  1. Doskonała recenzja. Oddaje wszystkie uczucia, które towarzyszyły mi przy czytaniu tej książki :) Przyznam, że również zachwyciłam się tą pozycją. Jestem już po lekturze i drugiego tomu. Jego charakter jest trochę inny, ponieważ wychodzimy już z mrocznego lasu, ale tak samo fascynujący. Z niecierpliwością czekam na tom trzeci! :)
    Pozdrawiam ciepło,
    A. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas!