piątek, 27 stycznia 2017

"Matka Polka Feministka" Joanny Mielewczyk

Joasię poznałam we wrześniu 2015 roku. Wtedy jeszcze pracowała w radiowej Trójce, gdzie prowadziła dwie autorskie audycje: "Seks nasz powszedni" oraz "Matka Pola Feministka", wydawała swoją pierwszą książkę i przeprowadzała się do Monachium. O tamtym czasie i poprzedniej książce możecie poczytać TUTAJ, natomiast dziś chciałabym Wam opowiedzieć o najnowszym projekcie Matki Polki Feministki, jakim jest jej kolejna książka.

Fot. Miriola Dzik (mirioladzik.pl)
Projekcie, który kiełował już wtedy, ale który stanął pod znakiem zapytania wraz z zakończeniem współpracy z Polskim Radiem. Jednak pasja Asi wzięła górę i poprowadziła ją inną drogą, a wsparcie fanów pomogło osiągnąć cel. Jak sama mówi, cyt.: "(...) to, że książka wyszła, to praca zespołowa, bo stworzyła się grupa fajnych osób, które projekt wsparły. Także te, w Monachium". Nadal prowadzi więc swoje rozmowy, tyle że na innej platformie - TUTAJ, a dzięki kampanii Polak Potrafi (TU można prześledzić jak wyglądało to w przypadku autorki) szybko zostały uzbierane potrzebne fundusze na wydanie książki. Z czasem też została nawiązana współpraca z Wydawnictwem Czwarta Strona i tym sposobem książka już w lutym trafi do sprzedaży. 


Dzięki uprzejmości autorki, nie tylko miałam możliwość przeczytania jej przed premierą, ale również porozmawiania z Asią o plusach i minusach zaistniałej sytuacji, całym wydawniczym procesie, a także o bohaterach jej opowieści i emocjach, które temu towarzyszą. I powiem Wam jedno. Te Matkopolkowe audycje i książka, która powstała na ich podstawie to 100% Asi. To nie tylko zawód czy pasja, ale ona tym naprawdę żyje. Sposób w jaki opowiada o swoich rozmówcach, to jak się wzrusza wspominając poszczególne rozmowy, błysk w oku, kiedy snuje kolejne plany... To jest coś niesamowitego. Myślę, że jest to też wyraźnie odczuwalne na kartach tej książki.

Gdybym miała opisać jednym słowem książkę "Matka Polka Feministka", byłoby to słowo: emocje. Zalewające czytelnika od pierwszej strony, zaskakujące i równie często piękne, co i przytłaczające. Bo ta książka to kwintesencja szeroko pojętego rodzicielstwa ze wszystkimi jego cieniami i blaskami, choć w nieco innym wymiarze. Bo nie są to opowieści o trzecim przeziębieniu z rzędu czy buncie dwulatka. Nie, rozmówcy Asi musieli zmierzyć się z tematami znacznie trudniejszymi, takimi o których większość z nas woli myśleć w kategorii "jak dobrze, że mnie to nie dotyczy...".

Opowiadają więc Matki i Ojcowie, osoby, które czują wielkie spełnienie, ale i takie, które mają poczucie, że zupełnie nie sprawdzają się w roli rodzica. Poznajemy m. in. historię ojca walczącego o normalność w życiu nieuleczalnie chorej córki, kobiety, która stała się matką z pomocą in vitro, przez co jest piętnowana, mężczyzny, który przestaje się nim czuć, kiedy okazuje się, że jest bezpłodny, kobiecie, która przez cesarskie cięcia czuje, że zawiodła czy bólu rodziców po śmierci bardzo długo wyczekiwanego dziecka. Jest też o aborcji, samotnym czy późnym macierzyństwie, a nawet kobiecie, matce dwójki dzieci, która po latach odkrywa, że pragnie spędzić resztę życia nie ze swoim mężem, a z inną kobietą.

Każda z tych historii porusza inny aspekt życia, ale klamrą spinającą jest bez wątpienia bycie rodzicem. Autorka ma niesamowity dar prowadzenia rozmowy, który sprawia, że rozmówca otwiera się tak bardzo, że mówi o swoich nawet najbardziej intymnych przemyśleniach, niejednokrotnie takich, o których do tej pory nie wiedzieli nawet najbliźsi. Ale, co ważne, nie opowiadają oni tego w sposób patetyczny, nie żalą się na swój los i nie szukają pocieszania. Myślę, że tu chodzi bardziej o zrozumienie i o to, że dzieląc się swoimi historiami, chcą pokazać swój świat takim, jakim jest on naprawdę.

A jak się ma do tego wszystkiego feminizm? W rozumieniu autorki feminizm nie jest suchym hasłem wypisanym na tablicach z którymi maszerują na protestach brzydkie stare panny. On ma bardzo ludzką i niejednokrotnie piękną twarz, a status społeczny czy stan cywilny nie grają tutaj żadnej roli. I nie chodzi też o równouprawnienie w rozumieniu dosłownym. Raczej o równouprawnienie w decydowaniu o sobie, swoim ciele i życiu w zgodzie ze swoimi poglądami, co w przypadku kobiet, które chcą być lub są matkami nie jest łatwe, bo z każdej strony narażone są one na komentarze i ocenę innych. Jest to jedna strona feminizmu widzianego oczami Matki Polki Feministki. Drugą jest partnerstwo. Zdrowe, oparte nie na zasadach narzuconych odgórnie, a na takich, które odpowiadają obydwu stronom. W moim odczuciu, autorka bardziej oswaja niż propaguje to słowo, które samo w sobie nie zawiera nic niepokojącego, a jednak w przeciągu ostatnich lat nabrało strasznie pejoratywnego wydźwięku.

"Matkę Polę Feministkę" pochłania się w jeden wieczór, bo nie sposób się od tniej oderwać. Jednak jeżeli macie odrobinę więcej czasu, to polecam Wam mój sposób na zaznajomienie się z tą książką, mianowicie, naprzemienne słuchanie naszych bohaterów w trójkowych audycjach (w każdym rozdziale podane są informacje na temat tego kiedy pojawiła się dana audycja i jaki nosiła tytuł) oraz śledzenie w książce, jak potoczyły się ich dalsze losy. Co prawda autorka fantastycznie oddaje klimat swoich spotkań, ze wszystkimi jego zapachami i gestami, ale słuchanie tego jakim tonem i w jaki sposób bohaterowie książki mówili o swoich problemach na antenie, nadaje wszystkiemu jeszcze inny wymiar.

Reasumując, ja ze swojej strony serdecznie tę książkę polecam, bo jest to ten typ lektury, który zmusza nas do konfrontacji z samym sobą, oraz którego echo na długo zostaje w głowie.  Jest też świetnym przykładem na to, że mimo wszelkich różnic świaopoglądowych, o wszystkim można porozmawiać bez zadęcia czy wartościowania. Za to chylę przed autorką czoło.

Na koniec kilka informacji praktycznych. Książka będzie dostępna w sprzedaży od lutego. Odbędą się też spotkania autorskie. W Polsce wygląda to tak:


Natomiast w Monachium spotkanie będzie miało nieco inną formę, bo będzie częścią konferencji, organizowanej przez firmę JUSTA Consulting. Konferencja ta złożona jest z II części:  
I . Wystąpienie merytoryczne na temat wizerunku firmy w internecie i social media
II. Wieczór autorski z Joanną Mielewczyk.

Konferencja odbywa się 9 marca, w czwartek o godz.18:00 w Centrum Konferencyjnym Konsulatu RP w Monachium przy Prinzregentenstr.7. Koszt udziału wynosi 20 Euro, po konferencji następuje poczęstunek w postaci wina i polskiego ciasta, a zgłoszenia przyjmowane są pod adresem info@justaconsulting.de.

1 komentarz:

  1. Z jednej ciągnie mnie jako rodzica do książki, ale też jako rodziców i dużo trudniej mi się czyta o tak trudnych tematach. Za mocno je odczuwam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas!